|

Pożarek :: gazetka studentów SGSP
Z mikrofonem
POZAREK w akcji
Jak powstawał następca? - rozmowa z panem Pawłem Ciszewskim, redaktorem "Żarka".
Skąd wzięła się nazwa gazetki - "Żarek"?
Nazwę "Żarek" wymyślili koledzy przed strajkiem jeszcze w WOSP. My tylko przejęliśmy
ich pomysł.
Co można było znaleźć w "Żarku"?
Dzisiaj wydaje mi się, że najwięcej naszej frustracji i takiego poruszania się
trochę po omacku. Nie mieliśmy większego wyobrażenia jak robi się gazetę, która byłaby
zwyczajnie ciekawa, ale za to chcieliśmy. Byliśmy chyba troszeczkę jak pingwiny,
bo i ptaki, i ze skrzydłami, niby wszystko gra, a nie fruwają. Najlepsze w "Żarku"
były rysunki. Jeden z kolegów świetnie, z poczuciem humoru, rysował.
Jak często ukazywała się gazetka?
Niestety nieregularnie, co więcej ukazało się tylko kilka numerów.
Jaki był nakład gazetki?
Kilkadziesiąt egzemplarzy wydrukowanych w szkolnym zakładzie poligraficznym
Skąd czerpane były pomysły na artykuły umieszczane w "Żarku"?
Skąd się dało, ale głównie z obszaru pożarniczego.
Jak wyglądała praca nad gazetką od strony technicznej?
Złożenie tekstów, wspólnie ustalaliśmy co zostaje, a co idzie. Przekazywaliśmy teksty
do kogoś z kadry szkoły, kto w tym czasie wspierał nas i dalej trafiały do poligrafii.
Ile osób pracowało przy redakcji?
Oprócz mnie podchorążowie: Mirosław Kwiatkowski, Rafał Ratuszniak, Miroslaw Gugała
i kolega, który tak fajnie rysował ale niestety nazwiska zapomniałem. Było tez kilka
innych osób wspierających i pomagających nam, czas zrobił swoje i zapomniałem nazwiska.
Kim były osoby, które pracowały przy redagowaniu "Żarka"?
Jak wspomniałem podchorążymi. Dlaczego właśnie my zaczęliśmy tworzyć Żarka? Nie wiem
do końca.Jednakowe włosy, jednakowe mundury, apel wieczorny, apel poranny, zaprawa,
przepustki, żadnych plakatów w pokojach, tak przez pięć lat. Nikt mi nie powie, że to
sprzyja rozwojowi człowieka. Wszystko równo i na sygnał. Uciekaliśmy zatem w różne swoje
światy. Jedni remontowali łódki, żeby latem popływać, inni uprawiali sport, jeszcze inni
spali non stop, a jak nie spali to leżeli. Nie, nie byliśmy aniołami, zaznaczyć trzeba,
że część z nas zainteresowania łączyła z pasją spożywania piwa, a część właśnie tą pasję
łączyła z pasją leżenia i spania (a swoją drogą to nigdy wcześniej ani później w życiu
nie chciało mi się tak spać jak w szkole czy to mikroklimat, czy coś się zmieniło?). Byli
też bardzo ambitni podchorążowie unikający alkoholu i lewizn. Zdyscyplinowani. Na pewno
byli. Musieli być. To, że ja ich nie znałem nie świadczy o niczym.
Czy "Żarek" cieszył się dużą popularnością?
"Żarek" był darmowy. Nie da się go zatem zmierzyć popytem. Z całą pewnością
największym naszym sukcesem było to że był i nie jest łatwo uzasadnić to dzisiaj, kiedy
możesz napisać dowolną ilość tekstu skserować i masz gazetkę. Kiedy wychodził "Żarek"
fax kosztował tyle co samochód. Ksero dostępne było tylko w specjalistycznych zakładach,
a gazetka studencka w szkole paramilitarnej w dodatku ze "złą sławą" strajkującej w
czasie wiecznego szczęścia. Sam pomysł z początku wydawał się szalony. A jednak udało się
zaistnieć. Zyskać możliwość wypowiedzi. Z pewnością nie moglibyśmy napisać wszystkiego,
ale to już było coś.
Czy artykuły, które Państwo pisaliście podlegały cenzurze? Jeżeli tak to jaka była
państwa reakcja na cenzurę?
Materiały po złożeniu przechodziły przez różne pokoje. Nie pamiętam, żeby coś
wyrzucono. Przyczyna była prozaiczna. My cenzurę mieliśmy niestety chyba w głowie. Chciałeś
skończyć szkołę, zostać strażakiem, to zakładałeś sobie sam kaganiec. Gazetka to nie
było najlepsze miejsce wtedy do obwieszczenia swoich przekonań, chyba że miałeś zamiar
obwieścić je wąskiemu gronu kierownictwa, efekt żaden, a kłopot potem spory. Wspomnę tylko,
że w naszych czasach za posiadanie ubrania cywilnego nawet na trzecim roku dostawało
się naganę z ostrzeżeniem wydalenia ze szkoły. Teraz lepiej widać dlaczego woleliśmy nie
sprawdzać progów tolerancji. Mało to romantyczne, ale cóż ot obrazek życiem malowany.
Czy przygoda z "Żarkiem" odcisnęła piętno na dalszym pana życiu (prywatnym,
zawodowym)?
Była raczej kolejnym etapem poszukiwań i tropienia pasji w moim życiu.
Postanowiliśmy nazwać naszą gazetkę "Pożarek", co Pan myśli o takim tytule?
Super tytuł zarówno jako następca Żarka, jak i nawiązanie do tego co strażackie
tygrysy lubią najbardziej.
|