|

Pożarek :: gazetka studentów SGSP
"Pożarek" numer 1
W SZWECJI
- Po drugiej stronie Bałtyku
Wspomnienia z wyjazdu do Szwecji, w ramach wymiany studentów pomiędzy uczelniami: Szkołą Główną Służby Pożarniczej w Warszawie i Uniwersytetem w Lund.
Po konkursie, zorganizowanym przez komendanta - rektora SGSP i Międzywydziałowe Studium Języków Obcych na wyjazd do Szwecji zakwalifikowali się:
- podchorąży Tomasz Malanowicz - kompania 4,
- podchorąży Adam Wiśniewski - kompania 3,
- podchorąży Tomasz Karolak - kompania 3,
- słuchacz Martynas Matulevičius - kompania 3,
- podchorąży Konrad Mojski - kompania 2
- student Bartłomiej Karbowy - rocznik 2 studiów cywilnych.
Do Świnoujścia, skąd odpływał prom do Ystad, w Szwecji, dotarliśmy pociągiem 27 listopada we wtorek.
W trakcie nocnego rejsu promem, dzięki uprzejmości oficera bezpieczeństwa pożarowego, obejrzeliśmy systemy stałych urządzeń gaśniczych. Dowiedzieliśmy się, jak funkcjonuje system ochrony ppoż. statku, jaki sprzęt i środki stosuje się do walki z ewentualnym pożarem
na pokładzie, a także w jaki sposób broniona jest przed ogniem maszynownia statku. Zwiedziliśmy też mózg całego promu - mostek.
Do Ystad dopłynęliśmy w środę rano. Na przystani czekali już na nas nasi szwedzcy koledzy. Dzień minął na zwiedzaniu uniwersytetu, głównie wydziału pożarowego, a także samego miasta Lund. Wieczorem zjedliśmy wspólnie przygotowaną kolację.
Prawie cały czwartek spędziliśmy w Revinge, gdzie znajduje się jeden
z pięciu ośrodków szkolenia Szwedzkiej Agencji Służb Ratowniczych. Tam zapoznaliśmy się ze systemem ochrony ppoż. i systemem kształcenia pożarniczego
w Szwecji. To, co wywarło na nas wszystkich ogromne wrażenie to poligon pożarniczy, na którym szwedzcy strażacy uczą się i doskonalą jak radzić sobie
z różnego rodzaju pożarami (np. pożar
w tunelu, pożar domku jednorodzinnego, pożar statku), a także jak ratować ofiary wypadków samochodowych i kolejowych oraz jak działać w przypadku zagrożeń związanych z substancjami niebezpiecznymi. Wieczorem rozegraliśmy kilka partii bilardu i po raz kolejny wspólnie przygotowywaliśmy kolację.
W piątek odwiedziliśmy ośrodek edukacyjny "Brandorama", który znajduje się w Helsinborg`u. Jest to miejsce, gdzie na własne oczy można zobaczyć jak działają stałe urządzenia gaśnicze, a
także czujki pożarowe. Oprócz tego zwiedziliśmy jednostki ratowniczo-gaśnicze i stanowisko kierowania
w Helsinborg`u. Po raz kolejny mieliśmy okazję zobaczyć, w jakich warunkach i na jakim sprzęcie, a przede wszystkim jak, pracują szwedzkie służby
ratownicze. Wieczorem część z nas bawiła się, na "Salsa party" w Malmö, podczas gdy pozostali miło spędzali czas w jednym z pubów w Lund.
Pierwszy dzień grudnia minął nam na zwiedzaniu Malmö. Na ulicach czuło się atmosferę zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Jedną z atrakcji w Malmö było "Laserdoom". Stoczyliśmy tam emocjonujący pojedynek na karabiny laserowe. Widzieliśmy "most przez morze", tzn. most łączący Szwecję
z Danią (Malmö - Kopenhagen). Wieczorem zostaliśmy zaproszeni na ekskluzywną kolację (niektórzy z nas mieli okazję spróbować jak smakuje struś!), która odbyła się w jednej
z restauracji - klubów studenckich.
Po kolacji odbyła się dyskoteka, na której wszyscy świetnie się bawiliśmy.
Ze Szwecji wyjeżdżaliśmy w niedzielę w południe. Na promie poznaliśmy urocze dziewczyny - pracownice dziekanatu Akademii Medycznej z Poznania i dzięki ich towarzystwu, podróż przez morze minęła nam bardzo szybko. W Świnoujściu wsiedliśmy do pociągu i obudziliśmy się dopiero w Warszawie!
Myślę, że każdy z nas wrócił z tego wyjazdu bogatszy o nowe doświadczenia, a na pewno dzięki niemu zyskaliśmy nowych przyjaciół. Teraz czekamy na ich przyjazd do Polski na wiosnę 2002 roku!
Bartłomiej Karbowy, WIBP II

Wspólne zdjęcie uczestników wyprawy do Szwecji .
Fot. Archiwum
PiotrkówTryb. 19.01.2002
Moi Drodzy!!!
Bardzo się cieszę, że chcecie nawiązać do "Żarka", bo to znaczy, że również
w najmłodszym pokoleniu pożarników istnieje potrzeba kontynuacji, poczucie więzi całego środowiska. Jest też w tym ślad akceptacji , może szacunku dla tego, co robili inni. Tak długo jak będzie takie podejście adeptów istniał będzie etos służby i poczucie więzi między strażakami. Dla każdego strażaka, nawet dla mnie, który czasami naśmiewam się w swoich rymowankach z różnych naszych zawodowych wad i przywar są to rzeczy bardzo ważne. Nie wiem czy jest inna służba inni ludzie , którzy pomagają sobie tak jak strażacy, pewnie będziecie mieli jeszcze okazję tego doświadczyć.
Jak ktoś mówi tak długo i zawile, jak ja teraz to pewnie chce powiedzieć COŚ tylko nie wie jak. Wiele rzeczy w różnych dziedzinach, z daleka tak intrygujących, traci przy bliższym kontakcie.
Paweł Ciszewski
|