
Pożarek :: gazetka studentów SGSP
numer 1
ZIMA,ZIMA
Agnieszka: Na początku to był ogromny szok, bo ludzie dzwonili ze sprawami, które się człowiekowi w ogóle w głowie nie mieściły. Część pytała o drogę, a byli też tacy co pytali co mają zrobić w sytuacji, gdy córka z dzieckiem gdzieś tam pojechała, ugrzęzła w śniegu i nie ma nic do jedzenia. I to było zderzenie ludzi którzy dzwonili w błahych sprawach np. - dlaczego droga nie jest posypana i ludzi którzy potrzebowali natychmiastowej pomocy. Bycie tutaj trochę daje po kościach", ale można wytrzymać.
Robert: Podobnie przedstawiała się sytuacja podczas powodzi, również została uruchomiona infolinia. Podczas mojej zmiany, w "Wiadomościach" zostały powtórzone telefony alarmowe, tak że bardzo dużo ludzi dzwoni. Ludzie pytają jak można najbezpieczniej dojechać, gdzie są korki. Dużo pytań dotyczy sytuacji na przejściach granicznych, niektórzy się pytają o sytuację w Czechach, jak można dojechać do Wiednia? - Jak Państwo znaleźli się w Krajowym Centrum Koordynacji Ratownictwa?
R.: W czasie ubiegłorocznej powodzi uruchomiono również telefony alarmowe. Wtedy także zaangażowani zostali ludzie ze Szkoły, głównie z czwartego roku. Trafiłem tutaj do KCKR-u. W związku z tym, że byłem tu w czasie powodzi a teraz sytuacja jest podobna trafiłem tu ponownie. Można powiedzieć, że jest to powrót do tej infolinii z czasów powodzi. - Rozumiem, że powstała taka grupa ludzi pracujących przy infolinii?
R.: W zasadzie tak, chociaż nowe osoby są wdrażane. - Czy odbieranie telefonów jest trudne dla Państwa, czy czujecie się przeszkoleni do odbierania tego typu telefonów?
R.: Przed przystąpieniem do odbierania tych telefonów zostaliśmy przeszkoleni, przez przełożonych - kpt. Mariusza Toporowskiego, kpt. Tomasza Naczasa, oraz kpt. Krzysztofa Łąckiego. Jednocześnie na bieżąco przekazywane są nam informacje o sytuacji na drogach. Jednym słowem jest to kwestia czasu, wystarczy wdrożyć się w to wszystko.
A.: Wydaje mi się że łatwo nawiązuję kontakt z ludźmi, łatwo mi się z nimi rozmawia. Trudno jest czasami powstrzymać emocje, ale staram się jak mogę. Trudna jest rozmowa, gdy kobieta płacze do słuchawki a ja mogę tylko do niej mówić, a nie mogę przytulić, powiedzieć proszę usiąść, uspokoić się, wszystko będzie O.K.. - Czy dużo ludzi dzwoniło podczas Państwa dyżuru?
R.: Od uruchomienia infolinii to było 1150 telefonów (4. 01. godz. 6:00). Ludzie dzwonili z różnymi pytaniami.
A.: Rozmawiałam, odkładałam słuchawkę i zaraz ktoś znowu dzwonił. Po godzinie, półtorej po prostu prosiłam, żeby ktoś mnie zmienił, siadałam obok i znajdowałam coś na mapie. Zasychało mi w gardle, miałam spierzchnięte, czerwone usta i głowę pełną myśli. - Które z pytań były dla Państwa najtrudniejsze?
A.: Dzwoniła Pani, która rozpłakała się wręcz do słuchawki. Powiedziała, że jej córka pojechała z małymi dziećmi i nie wie co się z nimi dzieje, jak się z nimi skontaktować. Czy mamy możliwość odszukania tych osób. Podała nam numer kontaktowy, gdzie nie mogła się w ogóle dodzwonić. Udało nam się odnaleźć tą panią z dziećmi. Okazało się, że zawekowali się gdzieś tam w jakimś przydrożnym hoteliku, i że było wszystko w porządku. To był chyba najgorszy telefon. - Jaką rolę odgrywają kobiety mające dyżur przy infolinii?
A.: Myślę, że ogromną. Jeżeli ktoś dzwoni zdenerwowany, roztrzęsiony i odzywa się damski, ciepły głos to dana osoba się uspokaja. Myślę, że damski głos wzbudza większe zaufanie. - Jak Państwo oceniają jako studenci SGSP uczestnictwo w tego typu przedsięwzięciach?
R.: Ludzie maja poczucie bezpieczeństwa, wiedzą, że ktoś nad nimi czuwa, może im pomóc. Bardzo fajna sprawa i uważam, że taka infolinia powinna być na stałe w ramach Centrum Kryzysowego. Cieszę się, że mogę w tym uczestniczyć. Na początku nie odbiera się tego jako wyróżnienie - na początku jak zostałem wyznaczony do Komendy Głównej to był rodzaj obowiązku, ale później zauważyłem plusy tego wszystkiego. Dyżury nie są dla nas niczym nowym, bo mamy służbę w szkole. Nie można jednak porównywać służby w SGSP z dyżurem w KCKR. Infolinia to jest doświadczenie zawodowe w okresie faktycznego kryzysu. Bohaterami rozmowy byli:
Agnieszka Leszczyńska I kompania
Robert Mazur IV kompania
Rozmawiała: (ak) Rozmowa została przeprowadzona w siedzibie Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności w dniu 04.01.2002 o godz. 6.45 w dwa dni po otwarciu specjalnej infolinii. Celem akcji było udzielanie informacji społeczeństwu na temat przejezdności dróg krajowych i wojewódzkich, sytuacji na przejściach granicznych, wskazywanie najkrótszych i najbardziej bezpiecznych tras dojazdowych do danej miejscowości.
Na zupę do SGSP
"- Pomysł wydawania zupek narodził sie błyskawicznie. Akcja nabrała tempa. Na początku przychodziło zaledwie kilka osób, obecnie wydajemy od 25 do 30 posiłków"- mówi Jarosław Grządka - inicjator akcji. Każdego dnia potrzebujący otrzymywali zupę, chleb, herbatę, które stanowią często jedyny ich posiłek. Dyżury przy wydawaniu posiłków pełnili studenci cywilni, wspierani przez podchorążych.
"- Jesteśmy dumni i zadowoleni, że możemy pomóc potrzebującym"- opowiada Piotr Żyła zaangażowany w akcję. "- Byli chętni do pomocy przy wydawaniu posiłków. Bardzo cieszy nas postawa obu stron, przyjazne nastawienie do akcji".
(ek)

Miła obsługa i smaczny obiadek.

Organizatorzy i pomysłodawcy akcji - Jarosław Grządka i Piotr Żyła.
Fot. Ewa Krajnik
