
Pożarek :: gazetka studentów SGSP
Po raz drugi na boisku SGSP odbyły się zawody STRONG FIREMAN. Pomysł sprawdził się już w ubiegłym roku, ale wynik tegorocznej edycji przerósł oczekiwania organizatorów.
Do walki o tytuł najsilniejszego strażaka stanęli zawodnicy z SGSP oraz SA PSP w
Poznaniu. Niestety nie dotarli adepci pożarnictwa ze szkół w Krakowie i Częstochowie. Tłumaczenia
nieobecności były różne, ale czy głównym powodem nie była obawa przed kompromitacją.
W każdym bądź razie ci, którzy byli nie mogli narzekać na
brak atrakcji. Główną z nich był wielokrotny mistrz świata siłaczy
Mariusz Pudzianowski, zaproszony dzięki pomocy firmy "TELEALARM". Popularny Pudzian
momentami odwracał uwagę zgromadzonej publiczności. Pozowanie do fotek i rozdawanie autografów
mogłoby trwać pewnie cały dzień, gdyby nie fakt, że honorowy gość musiał opuścić imprezę
wcześniej, aby zdążyć na samolot do Stambułu. Tam czekał go start w kolejnych zawodach Pucharu
Strong Man. Wcześniej jednak Mariusz znalazł czas, aby podopingować zawodników i udzielić
im kilku rad. Pomoc tak doświadczonego kolegi na pewno się przydała, gdyż startujący musieli
sprawdzić się z "Wagą płaczu", czyli jak najdłużej utrzymać 17,5 kg na wyprostowanych
rękach,
następnie jak najszybciej przenieść "Trzy beczki",
z których każda ważyła 60 kg i wykonać jak najwięcej powtórzeń w "Przysiadzie" ze
sztangą ważącą 90 kg! Inną, bardzo efektowną konkurencją, było przeciąganie na czas dwutonowego
strażackiego samochodu. Ostatnią czynnością, którą musieli wykonać nasi herosi, było pokonanie
jak najdłuższego odcinka, niosąc w każdej z rąk 60-kilogramowy ciężar. Poza prestiżem i pucharami,
dodatkową mobilizację do wysiłku stanowił fakt ufundowania przez
ING BANK ŚLĄSKI kart z limitem 150 zł do wykorzystania dla każdego ze zwycięzców poszczególnych
konkurencji.
Oficjalnego otwarcia imprezy dokonał mł. bryg. mgr inż. Krzysztof Biskup pełniący, pod nieobecność
Komendanta - Rektora, honory "Pana domu" w SGSP. Po krótkiej prezentacji wszystkich startujących
przystąpiono do rywalizacji. W "wadze płaczu" z czasem 44,3s triumfował Paweł Szkoła (SGSP),
wyprzedzając o ponad trzy sekundy Piotra Chałudę (również SGSP).
W kolejnych dwóch konkurencjach zwycięstwo przypadło przedstawicielowi SA PSP z Poznania,
Zbigniewowi Sylwestrzakowi, który przeniósł beczki na odpowiednie miejsce w ciągu 19,64 sekundy
oraz przesunął samochód
w czasie 9,3 sekundy. Tuż za nim dwukrotnie był Paweł Szkoła
uzyskując czasy odpowiednio 20,13 s i 9,91. Następnie przyszedł czas na przysiad. Tutaj rywali
zdeklasował Jakub Bącal (SGSP), który wykonał 45 powtórzeń. Drugi wynik, 35 przysiadów, osiągnął
Jakub Stryjak z SA PSP. Zmagania zakończył "Chód Firemana", w którym bezkonkurencyjny okazał
się Łukasz Błoch (SA PSP Poznań), który pokonał odległość 105 metrów i 20centymetrów. Właśnie
o te, wydawałoby się nieistotne, centymetry wyprzedził on Piotra Dobosza
z SGSP. Ci, którzy myśleli, że to już koniec emocji grubo się mylili. W momencie, gdy sędziowie z
Akademickiego Związku Sportowego na czele podliczali indywidualne wyniki, do sztafety drużynowej
szykowało się po trzech najlepszych zawodników z każdej ze szkół. Sztafeta była połączeniem
trzech konkurencji: przeciągania samochodu, "Trzech beczek" i "Chodu Firemana". Miejscowi Strong
Firemani okazali się mało gościnni
i nie pozostawili złudzeń gościom z Poznania, kto tego dnia był lepszy. Czas jaki potrzebowali
studenci SGSP na wykonanie zadań sztafety wyniósł 35,8 s., poznaniakom to samo zajęło 39,2s.

Po zakończeniu sztafety przyszedł w końcu czas na ogłoszenie wyników i wręczenie nagród oraz pamiątkowych dyplomów. W 2004 główne trofeum, czyli Puchar Mariusza Pudzianowskiego i firmy Telealarm sp. z o.o. wzniósł Paweł Szkoła, student trzeciego roku SGSP. Wyprzedził on ubiegłorocznego triumfatora Jakuba Bącala i Zbigniewa Sylwestrzaka.
Zawody Strong Fire Man 2004 zakończyły się pełnym sukcesem. Dostarczyły one niezapomnianych wrażeń zarówno publiczności, jak i startującym zawodnikom. Impreza odbiła się także szerokim echem w mediach (m.in. relacje w Telexpresie i TVP3), które donosiły o wyczynach strażaków - siłaczy. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku ponownie spotkamy się w SGSP, aby podziwiać naszych strongmenów.
Ewa Krajnik, Maciej Łozowski

PAWEŁ SZKOŁA - student III roku Wydziału Inżynierii Bezpieczeństwa Pożarowego dla osób cywilnych. Ma 23 lata, pochodzi z Pruchnika, woj. podkarpackie. Na co dzień nie ćwiczy na siłowni, w poprawieniu kondycji pomagają mu jedynie biegi i basen. Interesuje się muzyką, jest członkiem orkiestry dętej oraz wojskowej, posiada również swój własny zespół muzyczny. Odnosił wiele sukcesów zawodach MTB. Ponadto jest ratownikiem WOPR.
Ciągnięcie Samochodów - chwytam za linę, do której przymocowane są samochody i muszę je przeciągnąć na wyznaczoną odległość w jak najkrótszym czasie
Szkocka Belka (PRZYSIADY) - na znak sędziego rozpoczynam wyciskanie belki leżąc lub stojąc od pełnego wyprostu ramion
Spacer Firemana - przejście jak najdłuższego odcinka z 60 kg w każdej ręce. Ciężary stoją na podłodze, podchodzę do walizek, podnoszę je za uchwyty bez pomocy pasków lub rękawic i na znak sędziego rozpoczynam ich przenoszenie
Waga płaczu - 12,5 kg, które należy utrzymać na wyprostowanych rękach przez jak najdłuższy czas
Trzy beczki - każda waży 60 kg, trzeba ustawić je na podeście
- Jak zaczęła się Pana przygoda ze sportem?
- Trenuję od ponad 13 lat. Sportem interesuję się od dziecka. W 1999 roku organizatorzy zawodów
szukali zawodników, którzy chcieliby wziąć udział. Trafili również do mnie, a z tego powodu,
że miałem odpowiedni warunki i trochę siły, wystartowałem w zawodach i wygrałem. I tak już się
potoczyło dalej.
- Czy ma Pan ulubioną konkurencję w Strong Man?
- Jako że konkurencji jest ponad 40, trudno mówić o jednej. Mam kilka rekordów świata w
niektórych. Lubię takie zadania, które sprawdzają wytrzymałość, np. przeniesienie ciężaru na
jakąś odległość.
- Jak wygląda typowy trening?
- Cztery razy w tygodniu ćwiczę. Rano, 2 godz. na siłowni, wieczorem np. przeciągam samochód
lub chodzę z tarczami czy walizkami. Ponadto dochodzą obozy sportowe. Do tego dochodzi dieta,
tzn. jem wszystko na co mam ochotę, a resztę uzupełniam odzywkami.
- Rady dla naszych uczestników?
- Bawić się, bawić i trenować
Rozmawiali: (ek), (mż)
Fot. T. Grelak, J. Bącal, archiwum



