
Pożarek :: gazetka studentów SGSP
numer 2
PIŁKARZE GÓRĄ
W reprezentacji SGSP jest obecnie ok. 20 osób, trójka z nich regularnie gra w klubach, a czwórka trenuje na innych boiskach.
Chętnych do gry w drużynie nie brakuje. Oprócz występów na otwartym boisku, zawodnicy pokazują swe umiejętności na hali.
Ogromną radość przyniósł turniej eliminacyjny do Akademickiej Ligi Futsalu w Lublinie, gdzie reprezentacja SGSP zajęła
I miejsce. Od następnego sezonu nasi zawodnicy będą walczyć w gronie ośmiu najlepszych drużyn w Polsce. Należy wspomnieć,
iż po pierwszej rundzie rozgrywek na boiskach otwartych nasza drużyna zajmuje również pierwsze miejsce i ma szanse, aby
zakwalifikować się do ścisłego finału, który odbędzie się w maju na obiektach WAT-u. W ostatnim sezonie rozgrywek Ligi
Akademickiej zabrakło jednego punktu, aby zostać mistrzem na otwartym boisku.- Niewiele brakowało, aby wygrać, jednak lepsza okazała się reprezentacja Akademii Medycznej- mówi kpt. Słobodzian.
Gdzie jeszcze walczą nasi piłkarze? Nie omijają rozgrywek służb mundurowych, najważniejsze oczywiście są Mistrzostwa Polski Strażaków w Piłce Nożnej Halowej, nie można zapomnieć o Mistrzostwach Szkół Pożarniczych (wówczas dopiero ujawnia się rywalizacja między poszczególnymi szkołami). Gdyby udało pozyskać się sponsora, jest szansa wyjazdu na Olimpiadę Służb Mundurowych w Barcelonie w 2003 roku.
Wkrótce drużynę opuści kapitan Krzysztof Supera, podch. V komp. Przez całe studia grał w sekcji.
- Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez piłki, grałem w III lidze, obecnie w IV lidze, w Widoku Skierniewice.
Odchodząc zostawia drużynę w dobrej formie, niedługo będzie pracować z nową drużyną w Skierniewicach, gdzie musi zaczynać wszystko od początku. - Szkoda mi zostawić drużynę, mam rozdarte serce, idę w nieznane - dodaje. Co daje piłka? Praktycznie nie ma profitów z piłki. Gra jest szansą na przygody, pozwala na integrację, tworzymy jedną rodzinę. - Ważne, aby umieć rozgraniczyć piłkę od nauki. Na pierwszym miejscu jest nauka, piłka to hobby - uważa kapitan Supera. Lekarstwa na piłkę nie ma. Nie można się z tego wyleczyć. Tak mówią zawodnicy.
- A głód piłki panuje w drużynie, dobra atmosfera sprzyja w rozwijaniu umiejętności i odnoszeniu sukcesów - mówi kpt. Słobodzian.
Tekst: Ewa Krajnik
Trener - nasz wódz Znają go strażacy w Polsce, wychował wielu z nich. Członkowie drużyny nie potrafią sobie wyobrazić drużyny bez jego osoby. Niedawno mł. bryg. Wojciech Lewicki musiał zgolić wąsy. A wszystko poszło o zakład z podopiecznymi. Chłopcy zdobyli mistrzostwo w Lublinie, a trener stracił swój atrybut. Ciekawe, co straci trener po kolejnych meczach?
