|

Pożarek :: gazetka studentów SGSP
"Pożarek" numer 4
Pokój miesiąca
Nawiązując do programów typu reality show, pragniemy zaprezentować wam namiastkę rzeczywistości,
panującej w SGSP. Czekamy na kolejne zgłoszenia.
Dzień pierwszy
Październikowy poniedziałek nie zapowiadał się nadzwyczajnie dla mieszkańców dziesiątki na IV
kompanii. Klimatu poimprezowo-weekendowego nie były w stanie zakłócić, ani słoneczny poranek, ani zajęcia. Godzina
7.45 - pod cieplutką pościelą przeciągają się jeszcze dwaj podchorążowie. Pobudka! Zaspane oczęta otwierają się powoli i
niedowierzają. - Naprawdę jesteś? - pyta Tomek. Nie wierzą, że realizuję ich pomysł. Coż dziś pierwszy jest W-F. Spokojnie
zdążymy... Stan osobowy - 2, po chwili zjawia się jeszcze jeden z mieszkanców. Martynas wraca ze służby. Za chwilę założy
spodenki biegnie poćwiczyć. Czyste skarpetki włóczą się po łóżku kolegi, przebywającego na urlopie. Trzeba uważać, bo można
potknąć się o butelki po wodzie mineralnej, krzątające się po podłodze. Czas jednak opuścić łóżeczka i wyruszyć na zajęcia. "- Napisz, że są obowiązkowe" - zaznaczają chórem. Godz 11.30. Przez uchylone drzwi na kompanię, widzę zamknięte drzwi do 10. Podobnie sytuacja przedstawia się o 12.30. Godz. 13.30 - przypadkowe spotkanie na chodniku przed kompanią, wymiana uśmiechów i każdy kroczy w swoją stronę. Cóż, ale po zajęciach wszystkie drogi prowadzą do Hali Marymonckiej lub w jej okolice. Spotykamy się z Tomkiem ponownie. Ok. 17.00 wypadałoby zobaczyć, co słychać
u naszych znajomych. Tylko jeden spędza popołudnie w pokoju. Tworzy komentarz do nowelizacji ustawy o PSP. Czy udałoby się
coś zrobić bez dostępu do internetu, może i tak, ale ile czasu trzeba by poświęcić na szukanie odpowiednich materiałów w bibliotece. "- Wywiało ich gdzieś" - pointuje nieobecność współmieszkańców. Spokojnie mogę rozejrzeć się po pokoju. Zniknał chaos panujący z rana, teraz harmonia zadomowiła się w tym miejscu. Nawet ksiązki leżą równo na półce, ubrania złożone w kostkę, kolacja czeka na kolegów, których wywiało. Nie ma jak solidarność koleżeńska. Spójrzmy na wystrój pokoju. Na pierwsze miejsce wysuwa się ogromne logo PSP, wiadomo przecież, kto tu mieszka. Nie sposób pominąć słomianej maty, to mała galeria.
O, ale fajne fotki! Na rogu szafy również galeria, tylko z bardzo wczesnych lat dzieciństwa, można by rzec - śliczne
niemowlaki. Aż miło popatrzeć, choć z rozpoznaniem mogą być małe kłopoty. Lata mijają. Rozglądamy się dalej. Uwadze nie umkną
nawet otwierające się drzwi do szafy, tam też jest coś ciekawego, a zarazem niezbędnego. Instrukcja wiązania zwisu prostego
męskiego przydaje się na co dzień. Podglądamy jeszcze wystrój wnętrz w okolicy łóżek... Ciekawe rysunki, ale nie takie jak
niektórym przychodza do głowy. Otóż na jednym z rysunków możemy dowiedzieć się, że " z każdym dniem mojego życia zwiększa się
nieuchronnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d..." Budujące, poczytać sobie od rana. Od razu człowiek lepiej się
poczuje i wyskakuje z łóżka.
Dzień drugi
Nie zaskakuje nikogo moja poranna wizyta. Nawet jestem zapraszana do środka przez dyżurnego. Bowiem
tę funkcję pełni dziś jeden z mieszkańców pokoju. "- Możesz ich opisać" - tak, zobaczymy. Sytuacja z poprzedniego poranka
powtarza się. Widzę fragment pleców wyłaniających się spod pościeli. Ktoś przekręca się na łóżku. Może lepiej nie
przeszkadzać. Zobaczymy, co będzie działo się później... Później upływa aż do wieczora, kiedy to spotykamy się w sali na
piętrze. Każdy zajęty swoimi zadaniami. Po kilku godzinach czuje się już przesyt nauki. Pora wracać do swoich pokoi. To
chyba nie pomyłka. Czyżby w dziesiątce otwarto kafejkę internetową. Na to wygląda, koledzy z innych pokoi grają w Quakea.
Prawdziwa liga działa na kompanii. I zaczyna się wyliczanka, który jest najlepszy. Pojawia się pomysł przeprowadzenia
rozgrywek szkolnych. Życie na IV kompanii płynie i płynie, w dziesiątce również. Nie będziemy przedstawiać wszystkich faktów,
niektóre udostępnimy po wykupieniu abonamentu bądź drobnych datków na rzecz "Pożarka". Czekamy na zgłoszenia od kolejnych
mieszkańców.
Pamiętajcie! - "Pożarek" patrzy! (ek)
Poradnik pchora
Jak wiemy, co roku Komisja Rekrutacyjna SGSP zmaga się z tłumem kandydatów, którzy przyjeżdżają na
egzaminy wstępne. Im więcej kandydatów, tym więcej problemów organizacyjnych i tym więcej roboty papierkowej, a i tak na
600 chętnych dostaje się 60 ofiar ... yyyy znaczy osób. W takim razie 540 osób przyjeżdża zupełnie niepotrzebnie! Jak więc
zmniejszyć liczbę chętnych do szkoły? Oto kilka propozycji:
razem z materiałami promocyjnymi zamieszczać przykładowy jadłospis szkolnej stołówki
podać do wiadomości ogólnej prawdopodobieństwo (z dokładno-ścią do 3 miejsc po przecinku), że po roku nauki uda się na
podziale zobaczyć ogień, który nie wydobywa się ze śmietnika
przedstawić zestawienie średnich zarobków podchorążych do średniej ceny piwa w popularnych klubach studenckich miasta
stołecznego Warszawy.
zamieścić w podaniu przykładowe zdjęcia typowego podchorążego, skatowanego sześcioma godzinami obowiązkowych wykładów,
pod którym byłoby napisane: "Czy na pewno chcesz wyglądać tak jak on?"
zamieścić kilka z podpunktów znajdujących się w regulaminie korzystania z pokojów na kompanii np.: nie wolno jeść, nie
wolno pić, nie można być odwiedzanym przez dziewczynę w pokoju, nie wolno bardzo głośno słuchać muzyki nocą (nonsens), nie
wolno hodować małp wąskonosych (innych zwierząt też nie wolno hodować w pokoju), nie wolno palić, nie wolno bałaganić, nie
wolno wybijać dziur w ścianie do kolegów obok (ale na szczęscie oddychać wolno)!
Jestem przekonany, że następna Komisja Rekrutacyjna skorzysta z moich najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych, a ja
dostanę od komendanta nagrodę za usprawnienie systemu organizacji szkoły i obniżenie kosztów rekrutacji. Nagroda będzie w
postaci jednego porządnego obiadu z ilością ziemniaków oraz mięsa zdecydowanie większą niż ta, zjadana przez przeciętną
Polkę będącą na diecie. (kotkiller)
|