Powrót


Pożarek :: gazetka studentów SGSP
"Pożarek"
numer 6


Kiedy właściwie narodził się "Pożarek"? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wariantów jest kilka.

Pierwsze myśli pojawiły się podczas wyjazdu pierwszego rocznika studentów naszej Szkoły na Śląsk. Wówczas to dowiedzieliśmy się, iż istniała kiedyś gazetka studentów. Cóż zatem miałoby stanąć na przeszkodzie w kontynuowaniu tradycji. Nie otrzymaliśmy żadnych przeciwskazań, aż wręcz nawet zachęcano nas. Czasami niektórzy patrzyli na nas z uśmieszkiem i nie wierzyli w możliwość zaistnienia "Pożarka". Po jakimś czasie spod pióra naszej koleżanki Marii Kowalskiej narodził się Pożarek, który od razu stał się logo. Pewnego razu zapytaliśmy Was z czym kojarzy się Pożarek? Nawiązanie do kotlecika ze szkolnej stołówki czy postaci bajkowych powodowało wybuchy śmiechu. Zatem mieliśmy znak rozpoznawczy, nazwę, cóż więcej potrzeba? Kilku zwariowanych osób, które potrafią poświęcić większość wolnego czasu, niekoniecznie na tworzenie materiałów, ale również na zdobycie materiałów biurowych z Magazynu. Pamiętamy, by cokolwiek uzyskać, musimy wcześniej uporać się z raportem, w celu uzyskania wyżej wymienionych jakże trudno dostępnych rarytasów w postaci papieru ksero czy tonerów do ksera, a w późniejszych okresach tuszu do drukarki. Gdyż musimy pamiętać, iż pierwsze dwa numery powstawały w jednej z najdoskonalszych technik drukarskich, jaką jest kserowanie wcześniej przygotowanego wzoru. To nic, że czasami głowa przypominała czarną plamę, bądź można było używać dodatkowej pary okularów, aby przeczytać coś w kolorze. Niestety ten zaszczyt dotyczył tylko tych, którzy mieli dostęp do wirtualnego świata ze swojego pokoju. Technologia producji przestawiała się następująco; po skserowaniu odpowiedniej liczby stron, należało pospinać kartki zszywaczem i gazetka była gotowa. Pozostawał tylko ręczny kolportaż, przypominający czasami uliczny targ. I tak też powstało niezależne pismo nas, czyli studentów SGSP. Wielokrotnie pytano mnie z niedowierzaniem, czy tylko ktoś nie czyta wcześniej i wypytuje o psudonimy autorów. Mogę Was zapewnić, iż do takiej sytuacji nigdy nie doszło i nie nadejdzie. Pamiętając, iż media uważane są za czwartą władzą, zatem należy umiejetnie z nich korzystać. Zamiast czasami nurtować głowę jakąś sprawą, warto podrzucić pomysł komuś z gazetki, bądź stworzyć coś i nam dostarczyć.

Od początku naszego istnienia wiele się zdarzyło, mamy nadzieję, iż czasami potrafiliśmy dostarczyć Wam interesujących informacji i fotek. Jak zdążyliście zauważyć w ubiegłym semestrze nasza technologia doszła do epoki barw. Po raz pierwszy "Pożarek" ukazał się w kolorze, wyprodukowany na popularnej atramentówce. A obecny numer to kolejny etap naszej ewolucji.

Może wypadałoby się przedstawić? Kto jest kim, kto wprowadza najwięcej zamętu? Na początek najważniejsza dla nas osóbka - grafik. Wiekszość rysunków, ukazujący ch się na łamach gazetki tworzy Maria Kowalska, stworzona do rysowania. PS. Opis przy rysunku nie musi koniecznie zgadzać się z daną osobą. Kogo można znaleźć jeszcze w gromadce twórców "Pożarka". Od początku w gazetce byli i są: Maria Kowalska, Mirek Żuk, Sebastian Tomczyk, Sylwek Włoszczyński, Paweł Śliwiński, Jarosław Pryma oraz niżej podpisana. Ponadto naszym dobrym człowiekiem od fotek był Przemysław Grzybow-ski, który uwiecznił m.in. skład pierwszego numeru gazetki (zdjęcie poniżej). Z upływem czasu dołączały na jakiś czas różne osoby. Obecnie również do zespołu redakcyjnego zawitały nowe twarze. Możecie sprawdzić w naszej stopce. I tak są z nami: Ewa Majczak (zajmuje się przeglądem czasopism pożarniczych), Marcin Soćko (jego działka to kino), Paweł Józwik i Piotrek Klich próbują Was rozbawić, Łukasz Godleski, który ratuje honor podchorążych, aktywnie uczestnicząc w tworzeniu gazetki, Sylwia Ostrowska (proponuje coś do poczytania i posłuchania). Nie możemy też zapominać o kilku osobach, które pozwalają korzystać nam ze skanera.

Do niedawna spotykaliśmy się w Referacie ds. Studenckich, obecnie redakcja "Pożarka", radiowęzeł i Samorząd Studentów mieszczą się pod jednym dachem. Z pewnością każdy wie, ale na wszelki przypadek podamy, iż pokój ten znajduje się na tym samym piętrze, gdzie mieszka I kompania.

Czasami "Pożarek" może wydawać się śmieszną publikacją, ale warto przypomnieć iż każdy może dołożyć przysłowiowe trzy grosze do numeru. Czekamy na uwagi i propozycje.

Mam nadzieję, że "Pożarek" nie zginie śmiercią naturalną, podobnie do "Żaru " i "Żarka", bo chyba trzeba by go nazwać "Pożaruniem".

Ewa Krajnik



Do góry






















     Pobierz Firefoksa teraz i podpal sieć!