Powrót


Pożarek :: gazetka studentów SGSP
"Pożarek"
numer 7



Odpowiadają absolwenci I rocznika WOSP nadbryg. w st. spocz. Roman Kaźmierczak (K), st.bryg. Tadeusz Łozowski, pracownik KG PSP (Ł) i Andrzej Czerkaszyn (C), prowadzący własną działalność.

Męskie przygody

Jakie Panowie wspominają czas spędzony w szkole?
K- Odpowiedź trzeba by podzielić na dwie części. Zaraz po ukończeniu powiedziałem, że noga moja w szkole już nie stanie. Natomiast z perspektywy kilka lat, gdy już zabierałem dzieci do Zamczyska, to muszę powiedzieć, że człowiek jest emocjonalnie związany z tym miejscem. W myśl takiej zasady jeśli człowiek więcej krwi wyleje lub wypoci potu w boju, to szczególnie długo to pamięta. Na nas kadra dydaktyczna ćwiczyła programy, bo byliśmy pierwszym rocznikiem.W trzecim semestrze tak nam zaplanowali zajęcia, że mieliśmy cztery laboratoria i to takie, które wymagały dużej ilości obliczeń. I szczerze mówiąc nikt z nas by nie przeszedł przez ten trzeci semestr, gdyby nie zbieg okoliczności. Na naszym roku jeden z kolegów miał kalkulator wielofunkcyjny i tylko dzięki niemu udało się nam. Kalkulator był wykorzystywany przez cały trzeci semestr, bo Jurek był niezwykle koleżeński i udostępniał go wszystkim. A w ówczesnych czasach kalkulatory pojawiały się tylko w PEWEX-ach i za słoną cenę. To krótkie wspomnienie, które nasuwa się na sam początek.
Ł- Warty podkreślenia jest również fakt, że jesteśmy I rocznikiem Wyższej Szkoły Oficerów Pożarnictwa. Dzięki byłemu komendantowi Krzysztofowi Smolarkiewiczowi Szkoła Oficerów Pożarnictwa została przekształcona w WOSP 1971 r. Do ostatniej chwili wahały się losy, nawet egzaminy wstępne mieliśmy później. I na początku to była tak mała szkoła, że brakowało nawet chętnych. Zaczynało nas 54, a skończyło 36. Przewinęło się przez nasz rocznik łącznie 66 osób.
K - Ja ukończyłem Szkołę nie zdając egzaminów wstępnych. Zdawałem egzaminy na WAT, ale nie zostałem przyjęty na wybrany kierunek. Ale po wielu innych perypetiach przeczytałem w "Ekspresie Poznańskim", że otwarto WOSP i dowiedziałem się, że są kierunki inżynierskie. Następnie sprawdziłem czy mam szanse dostania się po roku po zaliczonym I roku na WOSP z powrotem na WAT. Powiedziano mi, że tak. Nie pozostawało mi nic innego jak składać dokumenty do WSOP. Po ich wysłaniu otrzymałem telegram od komendanta Smolarkiewicza, żeby przyjechać do Szkoły, gdyż zostałem przyjęty na pierwszy rok. I tak znalazłem się w murach WOSP. Na Zamczysko pojechałem 7 sierpnia, gdzie moi koledzy przebywali od początku miesiąca. I tak zaczęła się moja historia i przygoda z pożarnictwem. Po roku zrozumiałem, że nie chcę studiować w Wojskowej Akademii Technicznej, gdyż w straży również są kształceni studenci na wysokim poziomie. W miarę jak zacząłem poznawać pożarnictwo i zobaczyłem, że jest tam mechanika, łączność, budownictwo, a zwłaszcza elektronika, zaczęło mnie to bardzo wciągać. Później pisałem nawet pracę, którą był projekt systemu elektronicznej sygnalizacji pożaru dla Centrum Magnetowidów w Komitecie ds. Radia i Telewizji w Warszawie. No i tak już zostało. Mimo że mieszkałem w Poznaniu 400 m od Komendy Wojewódzkiej, nigdy nie interesowałem się, czy w straży są oficerowie.
Ł - Ja poczytuję sobie za zaszczyt, że od małego wiedziałem, że będę strażakiem. Mając 6 lub 7 lat miałem okazję przejechać się samochodem strażackim na sygnałach. Od tego momentu wiedziałem, że będę strażakiem bez względu na typ uczelni, który wybiorę.
K - Kiedyś ktoś z dziennikarzy poprosił mnie o podsumowanie mojej kariery zawodowej i powiedziałem, że przeżyłem autentycznie męską przygodę. Trochę żałuję tylko, że mój syn nie poszedł w moje ślady. W pamięci pozostaje Promocja Oficerska na placu pod Nike. O tyle ubożsi są obecni oficerowie. Szkoła ze względów praktycznych jest dobrym miejscem, ale nie pozwala na odpowiednią oprawę dla takiej uroczystości. W ubiegłym roku była piękna promocja pod Grobem Nieznanego Żołnierza.
Ł - Trzeba wspomnieć, że nasz rocznik jako jedyny miał bal oficerski po promocji.

Jak wyglądał typowy dzień w WOSP?
K - 6.00 pobudka; 6.10 gimnastyka na zewnątrz. Jedyne co usprawiedliwiało ćwiczenie nie na zewnątrz, to była temperatura niższa niż 10°C. Jak był mróz, to mogliśmy wyjść w dresie, ale gdy było w okolicy zera to tylko mogliśmy mieć podkoszulkę i spodenki. O 6.30 mieliśmy apel, później śniadanie. Od 8.00 zajęcia, obiad. Po obiedzie to w zależności od zainteresowań każdy mógł się czymś zająć.
C - Ja działałem w Dyskusyjnym Klubie Filmowym. Mieliśmy dwa filmy w tygodniu, w środy przychodził do nas moderator. Był nim dziennikarz"Filmu", który prowadził po filmie dyskusje. To było bardzo twórcze. Dwa filmy w tygodniu były gratis dla wszystkich.
K - Wracając do rozkładu dnia to dopiero po 22.00 był czas na naukę, ale tylko w salach wykładowych. Nie mogliśmy palić światła w pokoju. Apel wieczorny był o 21.00, a o 22.00 obowiązkowe gaszenie świateł w pokojach.

Jak panowie wspominają Komendanta Smolarkiewicza?
K - Super. Porównując go do Aleksandra Macedońskiego bohatera wieków który pomimo swej działalności przeszedł do historii jako wybitny dowódca, można powiedzieć, że to była postać. Komendant Smolarkiewicz miał sinusoidę w swoim życiu. Żył w określonych czasach, gdzie bez określonego umocowania politycznego może Szkoły w ogóle by nie było. Na pewno trudno powiedzieć, że zawsze był sprawiedliwy. Najprawdopodobniej ówczesne czasy wywarły na nim takie piętno, że postąpił w kilku sytuacjach tak, a nie inaczej. Pod koniec swojego życia powiedział, że gdyby mógł to postąpiłby inaczej w kilku sprawach. Jeśli ktoś miał jakiś problem zawsze starał się każdemu pomóc. Najlepiej może świadczyć fakt, że na jego pogrzeb przyszło 2000 osób. Kapelan na jego pogrzebie powiedział piękne słowa, że życie jego było takie, jak historia naszej ojczyzny.
C - Na pewno był świetnym organizatorem, kochał Szkołę. Potrafił zrobić obchód Szkoły o dowolnej godzinie, potrafił zauważyć każde światło w pokoju. Fakt, że Szkoła była wówczas bardziej kameralna i łatwiej było sprawdzić, co się dzieje.
K - Utkwiły mi w pamięci wskazania komendanta dzień przed promocją. Wówczas zebrał nas w jednej z sal i powiedział, chłopcy jutro będziecie oficerami i udzielił trzech życiowych wskazówek: I jak idziecie w nieznane towarzystwo, to nastawcie się, że płacicie cały rachunek, II jeżeli ktoś się żeni, to niech szuka żony takiej, która zrozumie, że od czasu do czasu w tym zawodzie wypić trzeba, III jeżeli ktoś może wypić pół litra, niech wypije pół litra, jeśli ktoś może litr, to niech pije, ale jeśli ktoś się upije od szklanki mleka, niech nie pije mleka. Komendant był zawsze z nami, nawet na Zamczysku. Wieczorami przy ognisku komendant i kadra uczyli nas śpiewać. Komendant zawsze zaczynał. Te wspólne śpiewy spowodowały, że połknęliśmy tego bakcyla, znalazły się: akordeon, gitary. Jeden z kolegów był pasjonatem żeglarstwa i dołączyliśmy do repertuaru szanty. I terasz nawet po latach, gdy mieliśmy kolejny zjazd, to wszyscy wiedzieli od razu, co śpiewamy.

A co jeszcze można było robić po zajęciach?
Ł - Prężnie działała Komisja Turystyki, organizowaliśmy wyjazdy sobotnio niedzielne.
C - Oficer przed wojną musiał dobrze tańczyć, bo reprezentował godność państwa. To jest tradycja, którą Szkoła przechowała i my musieliśmy dobrze tańczyć. Umiejętność tańca jest szalenie ważnym elementem, gdyż trzeba umieć się zachować w towarzystwie.
Ł - I jeszcze jedna refleksja. Po ukończeniu nauki każdy z nas poszedł do pracy. Jako że byliśmy pierwszymi oficerami ludzie byli bardzo ciekawi, jak wyglądają pierwsi absolwenci.
K - W Komendzie Głównej traktowano nas podobnie, oglądano, byliśmy eksponatami. Poza tym kadra starszych pułkowników próbowała badać naszą cierpliwość różnymi metodami.

Jakich rad mogliby udzielić po latach w naszej SGSP podchorążym?
K - Uważam, że powinni zrozumieć, ze ten okres czasu daje im wyjątkową szansę na to, żeby zawiązać przyjaźń. Szczerze powiem, że nasz rocznik stworzył taką "mafię strażacką", tzn. jeden może liczyć na drugiego, jeden drugiemu udzieli pomocy, tzw. "I Kadrowa". I to jest bardzo ważne, pomimo różnych problemów życiowych można liczyć na pomoc. Ponadto trzeba zrozumieć, że to są chwile życiowe, które na pewno utrwalą się w życiu, chyba, że ktoś nie chce. Trzeba wziąć pod uwagę, że emocje w tym okresie są zwielokrotnione i człowiek dokonuje niesamowitych rzeczy.
Ł - Takich kontaktów ludzie na uczelniach cywilnych nie mają. Na wszystkich uczelniach mundurowych, a szczególnie u nas jest coś tak bardzo silnego, co integruje, zamyka. Na uczelniach cywilnych ludzie nie są związani tak jak my.
C - Ja nie widziałem się z niektórymi 30 lat i jak spotkaliśmy się po tym okresie, to poczułem się jak wśród braci, natychmiast odżyły wszystkie więzi. Moment skoszarowania był trudny, gdy ma się 19 lat. Ale on zaowocował w takim niesamowitym zżyciu.

Rozmawiali: Ewa Krajnik i Maciej Łozowski




Kilka słów o WOSP

Wyższa Oficerska Szkoła Pożarnicza powstała na bazie byłej pomaturalnej Szkoły Oficerów Pożarnictwa w 1971r., powołano ją rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 1971 r., ale prace przygotowawcze rozpoczęto kilka lat wcześniej. Upoważniona została do wydawania absolwentom dyplomów stwierdzających ukończenie wyższej szkoły zawodowej i nadawania zawodowego tytułu inżyniera pożarnictwa określonej specjalności. Aby być przyjętym do WOSP należało zdać egzamin wstępny: pisemny i ustny z matematyki, fizyki i języka obcego oraz sprawdzian sprawności fizycznej. Studia w WOSP trwały 4 lata i kończyły się egzaminem dyplomowym, po zdaniu, którego absolwenci uzyskiwali dyplom inżyniera i stopień podporucznika pożarnictwa. W sierpniu kandydaci przebywali w warunkach polowych w Przeciwpożarowej Szkoleniowej Bazie Leśnej WOSP w Zamczysku Nowym, natomiast we wrześniu na terenie Szkoły. W 1975 r. Minister Spraw Wewnętrznych nadał Szkole sztandar, wręczony podczas pierwszych promocji absolwentów. W czerwcu 1976 r. sztandar WOSP został udekorowany Orderem Sztandaru II klasy nadanym przez Radę Państwa w uznaniu wybitnych osiągnięć w dziedzinie kształcenia kadry oficerów pożarnictwa. W ciągu dziesięcioletniej działalności WOSP wykształciła 948 oficerów inżynierów pożarnictwa, w tym 625 na studiach dziennych i 323 na studiach zaocznych.



Do góry






















     Pobierz Firefoksa teraz i podpal sieć!