
Pożarek :: gazetka studentów SGSP
numer 7
Uwielbiam podróże Rozmowa z mł. kpt. mgr inż. Zdzisławem Salamonowiczem, prymusem studiów magisterskich.
Jakie pozostaną Ci wspomnienia po nauce w SGSP?- Gdybym jeszcze raz miał wybierać, nie zmieniłbym nic w swojej drodze życia, na pewno byłaby to ta sama uczelnia i tak samo spędzone dni. W SGSP poznałem takich ludzi, z którymi będę spotykał się tak często, jak to możliwe i zawsze z wielką ochotą. Mój localhost liczył 24 osoby, często spotykam się z 16 z nich. Np. na ognisku po pro-mocji było u mnie ponad 50 osób. Człowiek przywiązuje się do osób prze-bywając z nimi 24 godziny na dobę, zaprzyjaźnia się i pomimo przebywania 11 miesięcy razem, wolny miesiąc spędza wspólnie. W trakcie studiów poznaje się przyjaciół na całe życie. Dlaczego wybrałeś akurat tą Szkołę?
- Po ukończeniu Technikum Elektronicznego nie wiązałem swej przyszłości z elektroniką i poza tym chciałem poczuć studiowanie poza miejscem za-mieszkania - Białymstokiem. Przyjechałem na Dni Otwarte w SGSP, bardzo mi się spodobało. Odżyło marzenie z dzieciństwa - być strażakiem. Postawiłem wszystko na jedną kartę, albo tutaj albo nigdzie. Co z najbliższą przyszłością?
- Od czerwca pojawię się ponownie w Szkole, zostaję, aby przekazywać wiedzę innym. Będę pracował w Katedrze Działań Ratowniczych w Zakładzie Ratownictwa Chemicznego. Z drugiej strony jestem cały czas studentem, zostało mi jeszcze kilka semestrów na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. Kilka słów o Zamczysku...
- Na początku to był koszmar. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Po okresie przygotowawczym żaden z nas nie chciał wracać do szkoły. Teraz, w pierwszej chwili, gdy myślę o Zamczysku, pojawia się uśmiech. Jednak patrząc na "kandydatkę" z drugiej strony, w tym roku byłem tam jako dowódca, muszę stwierdzić, iż Zamczysko nie ma już swojego rygoru. I to moim zdaniem nie jest zbyt dobre. A co mógłbyś powiedzieć o ćwiczeniach na poligonie?
- Wyjeżdżając na poligon znamy się już z Kadrą. Wiemy, w jakim celu jedziemy, na co nas stać i czego oczekują wykładowcy. Tam jest czas żeby wykorzystać zdobytą wiedzę, nabrać doświadczenia w różnych sytuacjach, odnaleźć się w ekstremalnych warunkach i poznać jeszcze nieodkryte tajniki sztuki ratowania. Jakie marzenia kryją się w twojej głowie?
- Uwielbiam podróże. Jeśli można nazwać to hobby - to ja kolekcjonuję wspomnienia z eskapad w nieznane. Trochę już widziałem, zwiedziłem, lecz dużo jeszcze czeka na mnie. Jednym z moich marzeń jest spływ pontonowy rzeką Colorado. Widziałem ten żywioł z dołu kanionu, coś niewyobrażalnego, razem z przyjaciółmi postanowiliśmy tam jeszcze wrócić, by sprawdzić nasze możliwości. Określ w kilku słowach swoją osobę...
- Trochę zwariowany, z dużym poczuciem humoru, czasami potrafię wsiąść do pociągu i jechać kilkanaście godzin, aby widzieć się z kimś, choćby tylko przez godzinę. Jestem otwarty, sam wychodzę do ludzi i bez problemu nawiązuje nowe znajomości. Przy poważnych decyzjach potrzebuję więcej czasu do namysłu, zawsze rozpatruję wszystkie za i przeciw. Nie umiem się długo na kogoś złościć, zawsze daję drugą szansę. Służę pomocą, jeśli ktoś mnie poprosi, z reguły nie odmawiam. Jeśli mówię nie, tzn. że naprawdę nie mogę. Jaką funkcję w Twoim życiu pełni rodzina?
- Mam wspaniałych rodziców, jakich tylko ze świeczką po świecie szukać. Rodzice nie wiedzieli, że ukończyłem Szkołę jako najlepszy absolwent prawie do promocji. Byli bardzo zadowoleni, wzruszeni i szczęśliwi, zrobiłem im miłą niespodziankę. Ponadto mam dwie wspaniałe siostry, z którymi dogaduje się bez słów. Kontakt z kolegami nie zaginie?
- Na pewno nie, wspólne wyjazdy
i spotkania jeszcze bardziej nas złączą. Od zeszłego roku mieliśmy już trzy zjazdy localhostowe, ponadto przyjeżdżały osoby z innych localhostów. Wiem, że to są przyjaciele, na których można polegać
w każdej sytuacji.
Jakimi cechami powinien charakteryzować się oficer?- Jest kilka bardzo cech ważnych, moim zdaniem wymieniłbym: samodyscyplinę w szerokim tego słowa znaczeniu, punktualność, poczucie odpowiedzialności i honor. Jakich wskazówek mógłbyś udzielić podchorążym?
- Może im wydać się to śmieszne, ale uwierzcie, że najlepiej zalicza się egzamin w pierwszym terminie. Potem zostaje dużo wolnego czasu i jest to okres na realizację własnych pomysłów. Nie twierdzę, że zawsze uda się dobrnąć do końca. Specyfika naszej Szkoły wiąże się z wypadkami nieprzewidywalnymi, mogą one pogmatwać nasze plany, nie zdarzają się one jednak często. Optymistyczne podejście to już połowa sukcesu!
Rozmawiała Ewa Krajnik
Fot. z archiwum Z. Salamonowicza
