Powrót


Pożarek :: gazetka studentów SGSP
"Pożarek"
numer 7


- "Obowiązki wspólne, Ojczyzna jedna"

Podchorąży XXI wieku

To motto przyświecało konferencji szkół mundurowych pn. "Podchorąży XXI wieku".
W konferencji wzięło udział dwunastu podchorążych z siedmiu uczelni mundurowych oraz Rada Samorządu Studenckiego AMW w Gdyni jako gospodarze spotkania. Konferencja rozpoczęła się prezentacją każdej uczelni. Kolejnym etapem spotkania była dyskusja na temat różnic i podobieństw w funkcjonowaniu uczelni, struktur samorządów studenckich itp. W trakcie dyskusji okazało się, iż nasza uczelnia posiada jedyny Samorząd Studencki, który funkcjonuje na określonych podstawach prawnych. Podchorążowie pozostałych uczelni tworzą samorządy studenckie, lecz nie posiadają własnego regulaminu, nie mają wpływu na np. harmonogram roku akademickiego, formułowanie i opiniowanie wewnętrznych aktów prawnych ( regulaminy, zarządzenia) itp. Nie posiadają budżetu z możliwością decydowania o jego kształcie, nie przeprowadzane są wybory demokratyczne do rady samorządu. Po przedstawieniu w jaki sposób funkcjonuje Samorząd Studencki w SGSP ( tj. regulaminu Samorządu Studenckiego oraz zakresu naszej działalności), podchorążowie pozostałych uczelni z zainteresowaniem i podziwem zadawali nam pytania, w jaki sposób udało nam się osiągnąć tak wielki sukces. W programie spotkania uwzględniono mnóstwo atrakcji: zwiedzanie Portu Marynarki Wojennej RP w Gdyni uczestniczenie w ceremonii podniesienia bandery na okrętach wojennych oraz mieliśmy możliwość obejrzenia okrętów: ORP Błyskawica, ORP Pułaski, ORP Iskra, ORP Orzeł, ORP Hutnik oraz zwiedzanie Akademii Marynarki Wojennej, bazy dydaktycznej (symulator mostka nawigacyjnego, planetarium) i Sali Tradycji.

Przedstawiciele SGSP:
pchor. Monika Panasz, pchor. Cezary Nowiński oraz niżej podpisany.

Tomasz Taradyś, komp.III

POD LUPĄ

"SMACZNEGO!"

Kiedy byłam na Zamczysku nie mogłam doczekać się normalnych posiłków, spożywanych w ludzkim tempie. Miałam dosyć widoku menażki, pełnej mieszanki obiadowej, dziwnych połączeń typu "kaszanka z jogurtem" i papryki podawanej codziennie, nawet po trzykrotnie, tyle że pod różnymi postaciami. Takie warunki jednak zakładało szkolenie i trzeba było przywyknąć...
Zamczysko się skończyło... Znowu mogę jeść na talerzu, przy użyciu sztućcy, na całkiem nieźle wyglądającej stołówce! Mój entuzjazm zniknął równie szybko, jak się pojawił. Dlaczego?...Oto dlaczego:
To miejsce rządzi się własnymi prawami, oferując przy tym szereg atrakcji, po to, aby nam się aby nie nudziło. Punkt pierwszy: podchodzisz do wózka, bierzesz tacę i kubek. Kubek nie jest dobrze umyty, nie lepiej sprawa się ma ze sztućcami. Spotyka cię to raz, drugi i myślisz:"No cóż, zdarza się..."Za trzecim jednak zaczynasz zastanawiać się, co tu jest grane? Jeśli głośno wyrazisz swoje niezadowolenie, usłyszysz, że to wina maszyny..
Śniadanie sprzyja ćwiczeniom w operowaniu chochlą. Smakosze zup mlecznych powinni kiedyś urządzić zawody pod tytułem "polowanie na płatka w mleku". Nagroda: paczka płatków, czyli wreszcie płatki z mlekiem, a nie mleko, do którego komuś płatki wpadły....
Punkt drugi: przychodzisz w przerwie między zajęciami na obiad. W koszyku z widelcami jest nadmiar...łyżek. Na pytanie o zaistniałej sytuacji uzyskujesz odpowiedź, że widelców jest mało, a te które są dopiero będą myte. Dołączasz więc do reszty nieszczęśników zaprawiających się w sztuce jedzenia łyżką i nożem.
Punkt trzeci: po obiadku trzeba odnieść akcesoria i wtedy okazuje się, że niektórym warunki polowe aż za bardzo przypadły do gustu. Preferujemy chyba dwie metody pozbywania się resztek. Pierwsza: charakteryzująca się szybkością, dla tych którzy mają problemy z celnością pt. Byle z talerza, nie ważne gdzie...". Druga polega na zwykłym zrzuceniu ich do koszy, stawia na poczucie czystości..
Punkt czwarty: jeśli masz jeszcze nadzieję, albo masz zły humor i szukasz rozrywki spojrzysz na jadłospis. Wyszukane nazwy wywołują uśmiech na twarzy...Bo jakby się tam bigos nie nazywał i tak zobaczysz na talerzu kapustę maczaną w wodzie.
Na koniec, jeśli będziesz jednym z ostatnich opuszczających stołówkę, możesz załapać się na wystawę zbiorowej twórczości pt." dekoracja z jedzenia" obejmująca stoły, krzesła, podłogę.... (Do wszystkich artystów - plastyków i tych ze słabym celownikiem mam tylko jedno pytanie: Czy naprawdę tak trudno jest zostawić po sobie jako taki porządek?...) Ten krótki "obrazek" towarzyszy nam co dnia. Marnym pocieszeniem jest fakt, iż ostatnimi czasy maszyna do mycia jakby nabrała chęci do pracy, reszta wcale się nie polepsza...
Wielokrotnie próbowałam załatwić sprawę nieszczęsnych widelców. Usłyszałam nawet pocieszającą wiadomość, że zostały zakupione, ale dostaniemy je po promocji z obawy przed ich utratą. Promocja odbyła się już jakiś czas temu, a tu dalej trzeba jeść łyżką. Wiecie, co się stało z zakupionymi widelcami? Przeznaczono je na imprezy szkolne... Niezadowoleni (cyt.):"mogą iść do kierownictwa".
Monotonia i jakość jedzenia to materiał na obszerną książkę... Na nic argumenty pieniężne...na mieście można znaleźć dobre obiady nawet za 7zł. (Swoją drogą ciekawe czy nasze posiłki są chociaż tyle warte, ponieważ niektórzy twierdzą inaczej....) Świeżość? no cóż, wystarczy wspomnieć o serkach "podwójnie" pleśniowych i wszystko staje się jasne... Jedyna nadzieja w komisji maneżowej, która podobno może zdziałać dużo w tej kwestii...

(ULA)

Do góry






















     Pobierz Firefoksa teraz i podpal sieć!