Wykłady
wygłoszone przez pracowników naukowo-dydaktycznych
Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie.
- nadbryg. prof. dr hab. Jerzy WOLANIN -
nota biograficzna
Wybrane elementy teorii doboru cywilizacyjnego - Czyli o tym, dlaczego zdarzenia niekorzystne są nieuchronne. - prof. dr hab. inż. Wojciech Feluch - nota
biograficzna
Wykład inauguracyjny - Powódź czy wezbranie. - bryg. dr Kazimierz Cegiełka - nota biograficzna
Wykład: Od algorytmu Euklidesa do podpisu cyfrowego (plik *.pdf, 315 kb). - prof. Sławczo Denczew
Wykład: Niezawodność funkcjonowania i niezawodność bezpieczeństwa systemów zaopatrzenia w wodę na przykładzie m.st. Warszawy (plik *.doc, 1,18 MB). - st. bryg. prof. dr hab. inż Mieczysław M. Dobrzański
Wykład: Ryzyko i społeczna jego akceptacja.
Wybrane elementy teorii doboru cywilizacyjnego - Czyli o tym, dlaczego zdarzenia niekorzystne są nieuchronne. Referat wygłoszony na Międzynarodowej Konferencji "Humanisation of technology", na Technicznym Uniwersytecie Wileńskim na Litwie (24.09 - 26.09.2001r.). nt."Chosen elements of civilisation selection theory".
Należy zacząć od stwierdzenia oczywistego, że człowiek żył i nadal żyje w dwóch przestrzeniach. Pierwszą przestrzeń, będącą początkiem wszystkiego, co zdarzyło się na ziemi, tworzy środowisko naturalne, która będziemy nazywać Przestrzenią Naturalną. Drugą przestrzeń - przestrzenią cywilizacyjną - stworzył człowiek. Przestrzeń cywilizacyjna, stanowiąca początkowo tarczę przeciw ślepym siłom natury, przekształciła się, w miarę rozwoju cywilizacyjnego, w byt niezależny. Wyodrębniono ją ze środowiska naturalnego, środowiska właściwego tylko ludziom, którego istotą są powiązania międzyludzkie wspomagane przez naukę i technikę. Bez niej nie można w ogóle byłoby mówić o rozwoju cywilizacji. Stworzenie przestrzeni cywilizacyjnej jest odpowiedzią na zagrożenia jakie życie niosło i nadal niesie w środowisku naturalnym. Jest reakcją na zagrożenia w wyniku, których członkowie społeczności tracili życie. Tworzenie powiązań miedzy ludzkich, najprawdopodobniej związane było z możliwością komunikowania się między poszczególnymi osobnikami grupy. Wspólne pokonywanie zagrożenia związanego z głodem, ochroną przed drapieżnikami, czy też podział funkcji między członkami takiej społeczności pozwalał jej przetrwać - sprawdzał się. Być może wśród tych społeczności próbowano innych rozwiązań. Nic na ten temat nie można powiedzieć, nie ma tych społeczności, ich rozwiązania nie sprawdziły się. Przyjęcie założenia, że takie nieudane próby miały miejsce jest chyba dobrze uzasadnione. Obserwacja ewolucji społeczeństw na przestrzeni całego historycznego ich rozwoju wskazuje, że z takimi próbami mamy do czynienia nieustannie. Niektóre z nich są wyjątkowo okrutne, jednak rozwój cywilizacyjny weryfikuje je w sposób nieuchronny. Nieuchronność jest zjawiskiem powszechnym w wielu dziedzinach. Dobór naturalny jest tego dobrym przykładem. Nieprzystosowane do środowiska jednostki muszą ponieść klęskę. Od tego prawa nie ma odstępstw. Życie w środowisku naturalnym pierwszych ludzi, w sposób nieuchronny, wymusiło tworzenie pierwszych zorganizowanych społeczności. Jak już wspomniano wcześniej, była to reakcja obronna przeciw wyzwaniom środowiska naturalnego. Tak właśnie należało zareagować. Mówiąc językiem dzisiejszym ludzie ci realizowali strategię reagowania. Polega ona na wzajemnych relacjach "bodziec - reakcja". Prawidłowa reakcja chroni przed skutkami danego bodźca, o ile skutki jego są negatywne. Prawidłowe reagowanie na zagrożenia jakie stwarzało środowisko naturalne pozwoliło człowiekowi przetrwać. W związku z tym można stwierdzić, że strategia reagowania jest pierwotna w stosunku do innych strategii jakie człowiek kiedykolwiek realizował. Można by rzec, że strategia ta wpisana jest w geny ludzi i społeczności przez nich tworzonych. Do dzisiaj zresztą przynosi znakomite rezultaty, chociaż nie zawsze jest wystarczająca.
Tak więc prawidłowa reakcja na niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą przyroda, popchnęła ludzi w kierunku lepszego organizowania się. Jednak już wtedy zauważono, że sama reakcja w relacji "bodziec - reakcja" to zbyt mało. Bo przecież jak reagować na zagrożenie, które dopiero może nadejść, wyprzedzająco. Wówczas pojawiła się magia. Ludzie czuli się spokojniej i bardziej pewnie w swoich działaniach wiedząc, że uczynili wszystko, co może zapewnić im sukces. To uspokojenie dusz, poprzez dopełnienie obrzędów, miało olbrzymią zaletę. Dawało człowiekowi pewność działania. Przecież za nim stoją siły wspomagające go, dokonał wszystkiego, co było niezbędne, aby odnieść sukces. Takie pozytywne nastawienie dobrze sprawdzało się w walce ze ślepymi siłami natury. Trwało i przekształcało się. Pojawiła się strategia zapobiegania (nieszczęściu). Tak więc, obok strategii reagowania, związanej raczej z narzędziami, pojawiła się strategia prewencji, związana, można by rzec, z duchem i jego rozwojem. Obie strategie sprawdziły się i istnieją do dzisiaj. Stanowią fundamenty przestrzeni cywilizacyjnej. Ta ostatnia pozwoliła człowiekowi "oderwać się" od natury, uniezależnić się w dużej mierze od niej. Lecz nie do końca.
Jako przykład można by podać zbudowanie przez człowieka miast gdyż wielu ludzi bardzo dobrze czuje się w mieście, ma ono swoje niezaprzeczalne zalety. Co więcej miasta okazały się, jak dotychczas, dobrym rozwiązaniem dla człowieka i całych społeczeństw. Obszary wiejskie mimo, że bliższe naturze również tworzą oazy siedzib ludzkich. Nie tak groźne są już żywioły, chociaż niestety dosyć często udaje im się przełamać bariery stworzone przez człowieka i zweryfikować je. Granice Przestrzeni Cywilizacyjnej, stworzonej przez człowieka i Przestrzeni Naturalnej są płynne, zmieniają się, lecz w konsekwencji zmierzają w kierunku równowagi wzajemnego dostosowania się. Każde zachwianie tej równowagi zawsze prowadzi do katastrofy. Należy pamiętać, że Przestrzeń Naturalna jest pierwotna i w konsekwencji nada odpowiedni kierunek ewolucji Przestrzeni Cywilizacyjnej. Przestrzeń Cywilizacyjna nie zastąpi na trwałe Przestrzeni Naturalnej. I chociaż Przestrzeń Cywilizacyjna wpływa na Przestrzeń Naturalną (Środowisko Naturalne), to jednak ta ostatnia ostatecznie wytycza kierunki rozwoju ludzkości. Zniszczenie lasów prowadzi do powodzi, gazy przemysłowe niszczą ozon w atmosferze, energetyka jądrowa może stworzyć zagrożenia związane ze skażeniem promieniotwórczym środowiska. Wymienione tutaj przykłady wzajemnego oddziaływania Przestrzeni Cywilizacyjnej z Przestrzenią Naturalną wskazują w sposób jednoznaczny na oczywistą przewagę Przestrzeni Naturalnej w walce o poszukiwanie najlepszych rozwiązań. Niestety skutki tej walki ujawniają się poprzez katastrofy i klęski. Jak ich uniknąć? Trudno jest zrezygnować z postępu cywilizacyjnego, takie rozwiązanie, jako złe, również ujawniałoby się w postaci dramatów. Pewną nadzieję może budzić specyficzna właściwość zmagań cywilizacji z naturą. Chodzi mianowicie o to, że na wielu płaszczyznach tych zmagań, ich skutki są odłożone w czasie. Występują one po upływie określonego czasu, dając nam w ten sposób szansę na przedsięwzięcia umożliwiające przeciwdziałanie zbytniej ekspansji cywilizacji. Szansę tę można wykorzystać prowadząc badania nad mechanizmami zjawisk towarzyszących rozwojowi cywilizacyjnemu i ich wpływu na środowisko naturalne. Prowadzenie badań i podejmowanie w porę określonych decyzji politycznych, może chociaż nie musi doprowadzić do złagodzenia konfliktu Cywilizacja - Natura. Ostatnie twierdzenie wcale nie musi odnosić się do zjawisk w skali globalnej. Rozciąga się ono na każdą skalę i funkcjonuje również w skali społeczności lokalnych. Tak więc, pewna bezwładność skutków, napięcia powstałego na styku rozwoju cywilizacyjnego i ochrony naturalnego środowiska, pozwala na lepsze poznanie zjawisk jemu towarzyszących i podjęcie określonych działań. Należy tutaj podkreślić, że symptomy katastrofy, w takich przypadkach, pojawiają się znacznie wcześniej. Cały problem polega na tym, aby umieć w porę je dostrzec i odpowiednio zinterpretować. Temu właśnie, między innymi, powinno służyć kreowanie polityki bezpieczeństwa i to zarówno w skali globalnej, jak i w skali społeczeństw lokalnych.
Niewątpliwie polityka bezpieczeństwa należy do sfery działań człowiekaw przestrzeni cywilizacyjnej. Dobra polityka bezpieczeństwa, zapewnia bezpieczeństwo ludziom. Ale z drugiej strony, skąd wiadomo, że dana polityka jest dobra? Zweryfikować ją może tylko jej funkcjonowanie w przestrzeni cywilizacyjnej. Jeżeli jest ona bezsilna wobec zagrożeń - mówimy tu o wszelkich zagrożeniach, zarówno naturalnych jak i cywilizacyjnych - prędzej czy później dochodzi do tragedii. Źle prowadzona polityka bezpieczeństwa zawsze zostanie zweryfikowana - negatywnie. Dobrze prowadzona polityka bezpieczeństwa trwać będzie, aż do chwili gdy stanie się już nie wystarczająca i dopiero wówczas zostanie negatywnie zweryfikowana. Wszystkie uwagi dotyczące polityki bezpieczeństwa, którą zresztą człowiek prowadził i prowadzi nadal, odnoszą się do każdego bez wyjątku rodzaju działalności człowieka. Powstaje pytanie, czy każda działalność człowieka, tak jak w przypadku prowadzenia polityki bezpieczeństwa, podlega weryfikacji i jeśli jest ona negatywna, to czy zawsze prowadzi do "nieszczęścia"?
Odpowiedzi na to pytanie należy poszukiwać, analizując cechy przestrzeni cywilizacyjnej. Na przestrzeń cywilizacyjną składają się wszystkie bez wyjątku przejawy ludzkiej aktywności. Jak już wspomniano wyżej powstała ona jako reakcja człowieka na zagrożenia. Zresztą rolę tę spełnia do dzisiaj. Złożoność ludzkiej aktywności, zarówno w sferze materialnej, jak i duchowej powoduje, że przestrzeń cywilizacyjną charakteryzuje złożoność o podobnym charakterze. Jest ona niezależna od woli pojedynczego człowieka - mimo, że każdy człowiek tworzy własną indywidualną przestrzeń, szukając w niej schronienia - tworząc niezależny byt. Byt ten ma tę właściwość, że ciągle ulega zmianie. Przekształca się w wyniku nieustannej działalności milionów ludzi. Dziesiątki milionów drobnych zmian składają się na nieustanny rozwój cywilizacji. Niektóre zmiany noszą trwalszy charakter od innych. Wnoszą coś w rozwój cywilizacji, by następnie pod wpływem innych zmian, zniknąć na zawsze. Zmienność przestrzeni cywilizacyjnej powoduje to, że to co było dobre wczoraj, dzisiaj dobre nie jest. To, że coś już nie jest dobre objawia się tym, że przestaje spełniać swoją rolę. Nie chroni już przed zjawiskami niekorzystnymi lub nie spełnia oczekiwań. Na marginesie tej sprawy należy wspomnieć, że nie spełnianie oczekiwań wywołuje dyskomfort, który zaliczany jest do najmniej dotkliwych skutków zdarzeń niekorzystnych.
Zdarzenie niekorzystne definiuje się jako zdarzenie zagrażające życiu, lub/i zdrowiu ludzkiemu, mieniu, środowisku, a także wszelkim powiązaniom społecznym, ekonomicznym i kulturowym danej społeczności lub zdarzenie świadczące o nie osiągnięciu celu podejmowanych przedsięwzięć.
Zmienność przestrzeni cywilizacyjnej powoduje konieczność śledzenia tych zmian. Śledzenie zmian otaczającego nas środowiska wpisane jest w naszą codzienność. Nawet w "bezpiecznym" otoczeniu cywilizacyjnym, żeby przetrwać należy bez przerwy śledzić zmiany i dostosowywać się do nich. Zawsze brak dostosowania, objawia się wystąpieniem zdarzenia niekorzystnego. Aby tego uniknąć człowiek bez przerwy bada otoczenie, monitoruje je, następnie analizuje i opisuje. Dzieli swoje doświadczenia z innymi ludźmi. Opisywanie otoczenia cywilizacyjnego może przybierać różne formy, tak jak zróżnicowana jest sama przestrzeń cywilizacyjna. Mogą być to opisy naukowe z zastosowaniem naukowych metod badawczych, próbujących dokonywania uogólnień na obowiązujące prawa. Opisem rzeczywistości jest też jej wyrażanie poprzez wszelkiego rodzaju formy artystyczne. Czyż muzyka poważna nie "opisuje" otaczającego nas świata dźwięków lub jest dźwiękową formą opisu świata w ogóle. Do opisu otoczenia należy w zasadzie każda informacja, która jest przekazywana w jakikolwiek sposób, w jakiejkolwiek formie. Opis zawiera zebrane obserwacje. Ten niezwykle zróżnicowany sposób dzielenia się obserwacjami ma niestety jedną fundamentalna cechę. Wynik badania przestrzeni cywilizacyjnej wpływa na samą przestrzeń cywilizacyjną. Jest z nią silnie sprzężony. Z chwilą wymiany określonej informacji, opisana w niej przestrzeń cywilizacyjna ulega zmianie, chociażby poprzez fakt, że informacja rozprzestrzeniła się, funkcjonuje w umysłach większej już grupy osób, nie mówiąc już o zmianie ich świadomości. Jeżeli tę zależność pomnożyć przez praktycznie niezliczoną liczbę wymian informacji, na całym świecie, w każdej chwili, to faktycznie mamy do czynienia z opóźnieniem wiedzy o przestrzeni cywilizacyjnej w stosunku do jej faktycznego stanu. Potrzeba czasu, aby opisać nową rzeczywistość. Nowy opis zmienia nieuchronnie, to co zostało opisane. Proces trwa bez przerwy i w sposób ciągły. Można tutaj posłużyć się pewną analogią ze świata fizyki. Aby zobaczyć, w którym miejscu znajduje się elektron musi do naszego oka dotrzeć foton, który został odbity od naszego elektronu. Jednak docierający do oka foton, odbijając się od elektronu przesunął go w inne miejsce. Tak więc w chwili, gdy wydaje nam się, że widzimy gdzie jest elektron, faktyczne znajduje się on gdzie indziej. Można by rzec, że zjawiska zachodzące na poziomie cząstek elementarnych transformują się na opis przestrzeni cywilizacyjnej, obowiązuje tutaj, tak jak w fizyce zasada nieoznaczoności. Tak więc przestrzeń cywilizacyjna jest nieuchwytna, co do swojej istoty.
Opóźnienie opisu w stosunku do ciągle zmieniającej się przestrzeni cywilizacyjnej, obok jej złożoności, powoduje różnice w jej interpretowaniu. Z kolei różnice te mają wpływ na przyjmowanie różnych rozwiązań dotyczących problemów cywilizacyjnych. Niestety większość z nich jest zła. Twierdzenie to można przyjąć z dosyć dużą dokładnością, jeżeli weźmie się pod uwagę liczbę funkcjonujących rozwiązań, utrzymujących się w rozsądnym czasie, w stosunku do liczby rozwiązań w ogóle pomyślanych. To, że rozwiązanie jest złe, daje o sobie znać poprzez wystąpienie zdarzenia niekorzystnego. To, że przyjęto złe rozwiązanie wynika z nieuchwytności przestrzeni cywilizacyjnej. Niestety to twierdzenie implikuje następujący wniosek:
Zasada nieoznaczoności w opisie przestrzeni cywilizacyjnej była, jest i będzie zawsze źródłem zagrożeń.
Przestrzeń cywilizacyjna jest więc źródłem zagrożeń. Przestrzeń utworzona w celu ochrony ludzi, przez samych ludzi, sama stała się źródłem zagrożeń. Niestety nie jest to tak, że winą człowieka jest nieumiejętność korzystania z dorobku cywilizacyjnego. Źródła zagrożeń tkwią w samej istocie przestrzeni cywilizacyjnej. Człowiek w swoim rozwoju cywilizacyjnym musi przyjmować złe rozwiązania, ze względu na brak dostatecznej wiedzy o tej przestrzeni, wobec obowiązującej zasady nieoznaczoności. Brak takiej wiedzy powoduje, że często przyjmowane rozwiązania nie przystają do przestrzeni cywilizacyjnej i jak już wielokrotnie wspominano, przez tę przestrzeń zostają negatywnie zweryfikowane. Ma miejsce negatywna selekcja. Negatywna selekcja powoduje, że utrzymują się rozwiązania najlepiej przystosowane do otoczenia cywilizacyjnego. Zjawisko to można nazwać doborem cywilizacyjnym.
Dobór cywilizacyjny jest to naturalny proces weryfikacji przyjętych rozwiązań, polegający na odrzucaniu rozwiązań nie przystających do przestrzeni cywilizacyjnej, przejawiający się występowaniem zdarzeń niekorzystnych.
Dobór cywilizacyjny jest zjawiskiem nieuniknionym z powodu obowiązującej zasady nieoznaczoności. Niestety, powoduje to również nieuchronność występowania zdarzeń niekorzystnych o różnej skali. Z drugiej zaś strony dobór cywilizacyjny wymusza lepsze przystosowanie do przestrzeni cywilizacyjnej. Jest więc zjawiskiem stymulującym postęp. Dynamika zmian przestrzeni cywilizacyjnej, o której tak dużo już zostało powiedziane, ma wpływ na samą przestrzeń. Duża zmienność przestrzeni cywilizacyjnej przyspiesza dobór cywilizacyjny. Niestety przyspieszenie to oznacza zwiększoną liczbę zdarzeń niekorzystnych, często dramatycznych. To dlatego, w dobie każdej rewolucji, pojawia się tyle nieszczęść. I nie ma znaczenia czy jest to rewolucja przemysłowa, czy też społeczna lub polityczna. Dynamika zmian jest na tyle duża, że zjawisko to jest natychmiast obserwowane.
Przystosowaniu do przestrzeni cywilizacyjnej podlega wszystko to, co określa istotę cywilizacji jako takiej. Przede wszystkim człowiek i całe społeczności. Nowoczesna technika w zetknięciu z nieprzystosowanym do korzystania z niej człowiekiem lub społecznością, niewątpliwie stanowi przykład jednego ze źródeł zagrożeń. Przestrzeń cywilizacyjna obejmuje swoim zasięgiem relacje człowiek-człowiek. Tutaj też, można mówić o zagrożeniach, gdy relacje te nie są przystosowane do otoczenia cywilizacyjnego, np. do ogólnie wypracowanych przez ludzkość praw. Dostosowaniu do Przestrzeni Cywilizacyjnej podlegają ideologie, koncepcje organizacyjne, sposób prowadzenia interesów, formy organizacyjne grup ludzkich o wspólnych celach, a także działalność kulturalna, medialna itp. Każdy przejaw aktywności ludzkiej, wymaga dostosowania się do przestrzeni cywilizacyjnej. Każde niepowodzenie, oznacza brak adekwatnego dostosowania się do niej. Potwierdza to jeszcze raz fakt, że przestrzeń cywilizacyjna sama w sobie jest źródłem zagrożeń.
Selekcja negatywna nie jest jedyną cechą charakterystyczną dla doboru cywilizacyjnego. Dobór cywilizacyjny jest stabilizatorem dobrych rozwiązań. Oczywiście pojęcie "dobre rozwiązanie" jest względne i mieści się w kategorii najlepiej przystosowanego do przestrzeni cywilizacyjnej w danym czasie rozwiązania. Jednak, niektóre rozwiązania noszą charakter trwały lub ulegają tylko modyfikacjom. Świadczy to, o istnieniu pewnych praw uniwersalnych zawartych w przestrzeni cywilizacyjnej. Właśnie takie rozwiązania, w wyniku istnienia doboru cywilizacyjnego, ulegają "stabilizacji". Często ustabilizowane rozwiązania weryfikuje historia. Nie zaprzecza to jednak, obowiązującemu powszechnie doborowi cywilizacyjnemu. Przeciwnie, weryfikacja historyczna jest właśnie przejawem doboru cywilizacyjnego. Trudno jest określić związek czasu z istnieniem złego rozwiązania. Najprawdopodobniej związane jest to z naturą samego przedmiotu będącego złym rozwiązaniem. Najdłużej ze złych rozwiązań utrzymują się ideologie. Problem, dlaczego tak się dzieje, stanowi przedmiot innych dociekań.
Reasumując można stwierdzić, że istnieje kilka generalnych przyczyn powstawania zagrożeń, które w sposób nierozerwalny związane są z otaczającą nas rzeczywistością. Po pierwsze, źródłem zagrożeń są siły natury, zawsze weryfikujące to co zostało źle pomyślane. Po drugie, źródłem zagrożeń jest granica, stworzonej przez człowieka dla jego ochrony Przestrzeni Cywilizacyjnej i Przestrzeni Naturalnej (Środowiska Naturalnego). W tym przypadku, weryfikatorem jest sama Natura, ostrzegająca przed złymi rozwiązaniami, przyczyniającymi się do jej dewastacji. Po trzecie, źródłem zagrożeń jest, immanentna dla Przestrzeni Cywilizacyjnej, jej nieuchwytność, powstająca w wyniku niemożności jednoznacznego jej opisu. Jest to "genetyczna" właściwość tej przestrzeni, powodująca nieadekwatność przyjmowanych rozwiązań do jej aktualnego stanu. Po czwarte, źródłem zagrożeń, będącym wynikiem psychicznych procesów przystosowawczych do nowych warunków cywilizacyjnych jest sama Przestrzeń Cywilizacyjna. I wreszcie, źródłem zagrożeń są błędne interpretacje obserwacji dotyczące stanu Przestrzeni Cywilizacyjnej, które związane są z prowadzonym przez człowieka (ludzi) ciągłym jej monitoringiem, i co za tym idzie, przyjmowanie nieadekwatnych rozwiązań. Te ostatnie mają miejsce na ogół na poziomie indywidualnych decyzji.
Wydział Inżynierii Bezpieczeństwa Cywilnego
Szkoły Głównej Służby Pożarniczej
Katedra Analiz i Prognoz Bezpieczeństwa Powódź czy wezbranie? Wykład inauguracyjny wygłoszony dnia 29 października 2001 roku w Szkole Głównej Służby Pożarniczej
Z różnych rodzajów klęsk żywiołowych występujących w Polsce największe straty, gdyż ponad 40%, stanowią powodzie. Analizy danych hydrologicznych i zapisów historycznych, począwszy od X wieku wskazują, że w Polsce powodzie występują średnio co 3 lata w dorzeczu Wisły i co 5 lat w dorzeczu Odry [Maciejewski, 1998]. Jest to związane z własnościami zmiennego klimatu Polski, czego wykładnią są ekstremalne okresy lat tzw. suchych i mokrych. Koncentrując uwagę na latach mokrych, zauważa się też różną skalę powodzi określanej jako tak duże wezbranie, że powstają straty materialne, a co gorsza nierzadko także ludzkie.
Powodzie ostatnich kilku lat nie stanowią żadnych rewelacji w skali historycznej, a duże dzisiaj straty powodziowe zachowują pewną proporcjonalność ze stopniem zagospodarowania zagrożonych terenów. Bywały także w historii lata, kiedy przy kilkadziesiąt razy mniejszej populacji traciło życie wielu ludzi, np.:- 26 lipca 1310 roku wylew Nysy Kłodzkiej - utonięcie w Kłodzku 2000 ludzi,
- 15 marca 1526 roku wylew Wisły na Żuławach - utonięcie 5000 ludzi,
- 9 stycznia 1572 roku w Toruniu ulewa - utonięcie 300 ludzi,
- 18 sierpnia 1595 roku Nysa Łużycka - utonięcie 100 ludzi [Wyjątki ze źródeł..., 1965].
W dzisiejszych czasach zdarzają się również wypadki śmiertelne w okresach powodziowych, ale relatywnie w stosunku do populacji ludzi w Polsce, jak i mieszkających na terenach zalewowych są to wielkości mniejsze niż dawniej. Ta korzystna zmiana spowodowana jest wiedzą o fizyce zjawiska powodzi, możliwościami prognozowania, jak i rozwiniętym ratownictwem, które korzysta z dobrze rozbudowanych metod zarządzania kryzysowego.
Wszystkie etapy efektywnego zarządzania kryzysowego w dużej mierze bazują na wiedzy o fizyce genezy wezbrania mogącego być powodzią. W Polsce występuje kilka rodzajów powodzi, które generalnie można podzielić na cztery grupy:
- powodzie opadowe, w których czynnikiem wymuszającym jest opad deszczu,
- powodzie roztopowe, w których czynnikiem wymuszającym jest temperatura powietrza i skutkiem tego topnienie pokrywy śnieżnej,
- powodzie zatorowe spowodowane bezpośrednio zatorem lodowym lub śryżowym,
- powodzie sztormowe wywołane wiatrem.
Rys. 1. Powstawanie fali wezbraniowej z opadu deszczu
Na rys. 1. przedstawiono fizyczne aspekty genezy wezbrania spowodowanego opadem deszczu [Feluch, 1975], przy czym schematyczne wykresy są zsynchronizowane. W procesie formowania się fali wezbraniowej czynnikiem wymuszającym jest odpowiednio duży opad deszczu. W zależności od stanu zlewni na początku opadu deszczu następuje zatrzymywanie wody na powierzchni roślin spowodowane naturalnym zwilżaniem, czyli wypełniana jest retencja powierzchniowa roślin, tzw. intercepcja. Po jej wypełnieniu rozpoczyna się proces infiltracji, czyli przemieszczania się wody do nienasyconej warstwy gruntu zwanej strefą aeracji. W przypadku nadwyżki opadu nad infiltracją rozpoczyna się także proces wypełniania retencji depresyjnej rozumianej jako retencji powierzchniowej gruntu. Jeżeli opad deszczu jest tak duży, że również i ten rodzaj retencji osiągnie poziom maksymalny, wówczas powstała nadwyżka wody (tzw. opad efektywny) będzie odpływać do koryta rzecznego, powodując falę odpływu powierzchniowego, która sumując się z powoli wzrastającą falą odpływu gruntowego spowoduje falę wezbraniową. Na wodowskazie zamykającym zlewnię rzeczną, na obszarze której wystąpił opad efektywny, zaobserwowany zostanie gwałtowny wzrost stanu i przepływu z typową asymetrią części wznoszącej w stosunku do późniejszej części opadającej.
Powstała fala wezbraniowa, przemieszczając się w dół koryta rzecznego (rys. 2) ulega naturalnemu spłaszczeniu proporcjonalnie do retencji koryta, jeżeli nie następuje boczne zasilanie spowodowanymi dalszymi opadami. Jeżeli wezbranie jest odpowiednio duże, powoduje straty gospodarcze i mówimy wówczas o powodzi. Nie każde wezbranie jest więc powodzią, ale każda powódź na pewno jest wezbraniem.
Rys.2. Proces transformacji fali wezbraniowej w korycie rzecznym
Na rys. 2. zaznaczono również wielkość przepływu odpowiadającą stanowi alarmowemu. Wiadomo, że pod pojęciem stanu wody rozumiana jest wysokość zwierciadła powyżej zera danego wodowskazu (rys. 3). Natomiast o stanie alarmowym można powiedzieć, że jest to umowny stan wody, również w odniesieniu do konkretnego wodowskazu, stan, powyżej którego woda zaczyna zagrażać obszarom zagospodarowanym i budowlom wodnym; jest to stan określony przez władzę wodną lub przez właściwy urząd administracji wodnej, a przyjęty umownie w zależności od różnych warunków technicznych i administracyjnych. Zwykle stan ten znajduje się na wysokości wody brzegowej.
Rys. 3. Wodowskaz Warszawa-Port; przekroczony stan alarmowy (650 cm) w czasie wezbrania w lipcu 1997 roku. Stan wody na wodowskazie wynosi 665cm [System monitoringu..., 1999]
Ponieważ ze wzrostem retencji koryta rzecznego następuje spłaszczenie fali wezbraniowej, budowanie na rzekach wszelkiego rodzaju zbiorników retencyjnych jest działaniem jak najbardziej właściwym z punktu widzenia ochrony przeciwpowodziowej poniżej zbiornika. Budując zbiornik retencyjny mamy możliwość ucięcia szczytu fali wezbraniowej, która w sytuacji braku zbiornika lub niespełnienia jego funkcji, mogłaby być falą powodziową w niższych partiach rzeki. Im większa będzie pojemność zbiornika, tym większa będzie możliwość takiej redukcji. Nie wszędzie jednak istnieją zbiorniki retencyjne oraz nie zawsze pojemność, czy rezerwa przeciwpowodziowa zbiornika może wystarczyć do oczekiwanej redukcji fali wezbraniowej. Nie można więc mówić o stuprocentowej gwarancji, że poniżej zbiornika nie wystąpi powódź.
Powódź może wystąpić w sytuacji, kiedy ilość wody, jaka napływa, jest większa od pojemności, tj. retencji koryta rzecznego; jeżeli olbrzymie przepływy występują w rzece, to może nastąpić sytuacja, kiedy woda nie pomieści się nawet pomiędzy wałami przeciwpowodziowymi, które wybudowane są, podobnie jak zbiorniki retencyjne, na określone prawdopodobieństwo wystąpienia poziomu zwierciadła wody. W takiej sytuacji wały nie spełniają swojego zadania i nie chronią obszarów sąsiadujących z nimi, i będących zazwyczaj starymi, naturalnymi obszarami zalewowymi rzek. Zalewane są w ten sposób olbrzymie często obszary zasiedlone przez ludzi. Najczęściej bowiem ludzie fałszywie zakładają, że jeżeli istnieje wał, to w 100% zabezpiecza on przed powodzią. Nigdy nie ma tak dużej gwarancji. Gorsza sytuacja występuje, gdy brakuje obwałowania, a obszary zalewowe są zasiedlone; w tym względzie liberalizacja przepisów, bądź ich brak, wcześniej czy później doprowadzą do powodzi. Nadejdzie duże wezbranie, które spowoduje zalanie obiektów zamieszkanych przez ludzi, będą straty, a więc powódź.
Wystąpienie powodzi jest więc skutkiem wezbrania, które nie musiałoby być powodzią. W wyniku fali wezbraniowej nie jest zalewany cały kraj, jedynie obszary należące do doliny rzecznej. Logiczną więc konsekwencją powyższego rozumowania jest to, aby nie zabudowywać obszarów zalewowych. Tradycja budownictwa blisko rzeki jest mocno zakorzeniona w świadomości ludzkiej i od zarania dziejów obszary zalewowe były zabudowywane bez względu na konsekwencje powodziowe. W Polsce istnieją często całe miasta na terenach zalewowych. Jak w takiej sytuacji postępować? Istnieją różne strategie działania:
- strategia inwestycyjna, polegająca na budowie obiektów ochrony przeciwpowodziowej, czyli wałów, zbiorników, kanałów ulgi, polderów;
- strategia ekologiczna, polegająca na "przywróceniu rzekom ich przestrzeni"(hasło autorstwa Kanclerza Niemiec, Helmuta Kohla), co sprowadza się do zaniechania wykorzystywania terenów zalewowych w sposób prowadzący do szkód (w przypadku ich zalania).
- strategia zorientowana na ewakuację, polegająca na zorganizowaniu sprawnego systemu ostrzeżeń oraz systemu organizacyjnego, pozwalającego na ewakuację ludności oraz wszelkiego inwentarza i majątku ruchomego z terenów zagrożonych zalaniem [Bobiński E., Żelaziński J., 1998].
Zwróćmy jednak uwagę na strategię ekologiczną, która jest już praktycznie realizowana w Stanach Zjednoczonych. Pomimo kosztów przesiedlania ludzi z terenów zalewowych i dostosowania tych terenów do warunków powodziowych, strategia ta stanowi jedyną gwarancję unikania strat powodziowych. Doprowadza do bardzo korzystnej sytuacji, w której praktycznie każde wezbranie pozostanie wezbraniem (rys. 4b), zaś pojęcie powodzi może mieć jedynie sens historyczny (rys. 4a).
|
a) zabudowa nieprawidłowa b) zabudowa prawidłowa |
Rys. 4. Stopień zagospodarowania doliny rzecznej a zagrożenie powodziowe [Mioduszewski, 1998].
Odpowiedź na pytanie: Powódź czy wezbranie? zależy więc faktycznie od działalności człowieka na zagrożonym terenie i stopnia realizowania strategii ekologicznej. Im ten stopień będzie mniejszy, tym większą rolę odgrywa zarządzanie kryzysowe, realizowane w szerokim aspekcie jako proces edukacji naszej uczelni (SGSP), począwszy od historycznie najstarszego kształcenia w zakresie bezpośredniego reagowania na klęskę, czyli operacyjnego zabezpieczania terenu (kształcenie strażaków), poprzez inżynierię bezpieczeństwa pożarowego, związaną z planowaniem cywilnym oraz nową dziedzinę - inżynierię bezpieczeństwa cywilnego związaną szczególnie z tematyką zapobiegania i odbudową.
LITERATURA- Bobiński E., Żelaziński J.: Czy zmądrzeliśmy po ostatnich powodziach? Materiały konferencji naukowo-technicznej nt. "Zagrożenie klęskami żywiołowymi". Bielsko-Biała, 14-16 października 1998, s. 43-55.
- Feluch W.: Wyznaczanie intercepcji opadu i retencji wody na powierzchni gruntu w okresie wegetacyjnym. Przegląd Geofizyczny 1975, Rocznik XX(XXVIII), z. 4., s. 291-299.
- Maciejewski M.: Współczesne problemy ekstremalnych zagrożeń środowiska w Polsce. imgW, I Ogólnopolska Szkoła, Jachranka 28-30 września 1998, s. 83-98.
- Mioduszewski W.: Woda jako czynnik zagrożenia w krajobrazie rolniczym. Materiały konferencja naukowo-technicznej nt.: "Zagrożenie klęskami żywiołowymi". Bielsko-Biała, 14-16 października 1998, s. 33-42.
- Wyjątki ze źródeł historycznych o nadzwyczajnych zjawiskach meteorologiczno-hydrologicznych na ziemiach polskich w wiekach od X do XVI. PIHM, Warszawa 1965.
- System monitoringu i osłony kraju. imgW, Warszawa 1999.
Ostatnia zmiana:
kjaskulka @ sgsp edu pl
2008-02-11
